Cyberzbir okradł Annę przez…

Cyberzbir okradł Annę przez internet. Anna go wraz z policją namierzyła Ale operator VECTRA danych cyberzbira nie przekazał ♀️bo „problemy techniczne”. Historia z polskim hotelem i kasynem na Malcie w tle. https://www.wykop.pl/link/4820367/okradli-ja-sama-namierzyla-sprawcow-i-przekazala-ich-dane-policji-ale/

Czyli o tym co można zrobić po kradzieży pieniędzy z karty i czego robić nie trzeba 🙂

#security #bezpieczenstwo #niebezpiecznik #hacking #banki #policja #kasyno #hazard #malta #vectra #telekomunikacja

Huawei przedstawił uproszczoną strategię wdrażania 5G

psav zdjęcie główneSieci 5G i terminale do zastosowań komercyjnych na dużą skalę rozwijają się w tym samym czasie. W erze 3G inteligentne terminale były gotowe do pracy około pięć lat później niż sieci, w 4G ta różnica wynosiła prawie dwa lata. Szybki rozwój ekosystemu doprowadzi do dynamicznego rozwoju 5G. Liczba użytkowników 3G i 4G na całym świecie osiągnęła 500 milionów użytkowników odpowiednio w ciągu dziesięciu i pięciu lat. Szacuje się, że 5G zajmie to tylko trzy lata, podano. „5G doprowadzi do bezprecedensowo szybkiego rozwoju. Huawei jest oddany idei przyjmowania złożoności i tworzenia prostoty. Chcemy, aby wdrożenie 5G było efektywne i wygodne dzięki systematycznym innowacjom, pomagając 5G wejść na ścieżkę szybkiego rozwoju” – podkreślił dyrektor ds. marketingu Huawei Wireless Solution Peter Zhou, cytowany w komunikacie. W erze 5G sieci typu multi-RAT (2G/3G/4G/5G) są złożone i trudne w utrzymaniu, co wymaga wysokich kosztów użytkowania i konserwacji (O&M). Dlatego też podstawowe usługi głosowe, IoT i transmisji danych muszą zostać przeniesione do sieci LTE i uczynić LTE nośnikiem podstawowych usług. W przyszłości sieć docelowa będzie ewoluować w kierunku „LTE+NR” i uprościć RAT, podano również. „Huawei wprowadza na rynek rozwiązanie Super Blade Site. Tradycyjne lokalizacje stają przed wyzwaniami związanymi z dużą powierzchnią postojową, kosztownym wynajmem, wysokim zużyciem energii oraz złożonym systemem O&M. Oprócz rozwiązania tych problemów to nowe rozwiązanie w pełni wykorzystuje istniejące zasoby i poprawia wydajność rozmieszczenia obiektów. Kompleksowa konstrukcja modułowa ułatwia wdrożenie 5G. Powierzchnia postojowa wymagana w przypadku lokalizacji łopatek wynosi zero, co zmniejsza zależność operatorów od podstawowych zasobów. Umożliwia to szybkie wdrożenie systemu 5G i znacznie obniża całkowity koszt utrzymania obiektu” – czytamy dalej. Huawei zaprezentował serię rozwiązań dla autonomicznych sieci mobilnych, w tym silnik automatyki MBB (MAE) oraz stacje bazowe o dużych możliwościach obliczeniowych. Jako mózg sieci komórkowych, MAE umożliwia przejście z sieci zorientowanych na elementy sieciowe O&M do sieci zorientowanych na scenariusze O&M oraz z prostego zarządzania siecią do konwergencji zarządzania i kontroli sieci. Stacje bazowe, charakteryzujące się dużą mocą obliczeniową i dokładnym zarządzaniem, stale poprawiają wydajność i ułatwiają autonomiczne działanie sieci komórkowych, wskazano. „Ulepszone usługi mobilne łącza szerokopasmowego (eMBB) są podstawowymi usługami w początkowej fazie 5G. Są one bez wątpienia kontynuacją i rozwinięciem dojrzałych modeli biznesowych 4G. Dla eMBBB podkreśla się następujące trzy formy biznesowe: usługi nieograniczone, bezprzewodowe domowe łącze szerokopasmowe oraz Cloud X. Obecnie 70% operatorów na całym świecie świadczy usługi nieograniczone, a 40% operatorów odnotowało wzrost średniego przychodu na użytkownika (ARPU)” – czytamy. Bezprzewodowe domowe łącze szerokopasmowe udowodniło swój sukces biznesowy w erze 4G. W 2018 r. liczba użytkowników zwiększyła się o około 30 milionów. Ponadto usługi eMBB są stale udoskonalane w erze 5G. Usługi Cloud X, reprezentowane przez Cloud VR/AR, Cloud PC i Cloud Gaming, są połączone z terminalami i chmurą poprzez sieci w celu wdrożenia nowych usług, takich jak inteligentne terminale, broad pipes i aplikacje chmurowe. W przyszłości 5G umożliwi również cyfryzację we wszystkich branżach, przynosząc przedsiębiorcom więcej miejsca do pracy. Obecnie Huawei współpracuje z ponad 280 partnerami na całym świecie w celu aktywnego odkrywania Internetu Pojazdów (IoV), połączonych dronów oraz inteligentnej produkcji poprzez X Labs, podsumowano. Huawei to czołowy podmiot w dostarczaniu najnowszych technologii informacyjno-komunikacyjnych (ICT) na świecie. >>> Czytaj też: Tysiąc wiatraków może powstać w polskiej strefie Bałtyku

Szef Huawei w Niemczech odpiera zarzuty o szpiegostwo. „Rząd Chin nie ma udziałów w Huawei”

psav zdjęcie główne”Rząd (Chin – PAP) nie ma udziałów w Huawei i trzyma się z daleka od naszych interesów. Udziałowcami przedsiębiorstwa są w 100 proc. pracownicy” – mówi Zuo. „Bezpieczeństwo sieci jest dla nas najwyższym priorytetem” – zapewnił.
W wielu krajach rośnie nieufność wobec koncernu Huawei, który jest największym producentem sprzętu telekomunikacyjnego na świecie. USA i niektórzy ich sojusznicy podejrzewają firmę o niejawne związki z chińskim rządem i obawiają się, że może ona wykorzystywać produkowane przez siebie urządzenia do prowadzenia działalności szpiegowskiej na rzecz Pekinu. Huawei konsekwentnie temu zaprzecza.
„Jesteśmy prywatną firmą, której los zależy od zaufania klientów. W naszym interesie leży, by się nie pozbawić tego fundamentu” – przekonywał szef Huawei w Niemczech. Pytany, co by się stało, gdyby rząd ChRL zażądał dostępu do danych, jakimi dysponuje przedsiębiorstwo lub instalowania „tylnych drzwi” w oprogramowaniu, odpowiedział: „Oczywiście, że odmówilibyśmy. Przede wszystkim nie jest to technicznie możliwe, ale powiedzielibyśmy też jasno rządowi, że od tego zależy przyszłość Huawei. Oznaczałoby to koniec naszych międzynarodowych interesów. Musielibyśmy natychmiast zamknąć wszystkie filie za granicą. Gdybyśmy chociaż raz zgodzili się na coś takiego, nasz model biznesowy byłby nie do uratowania.”
Również niemiecki rząd ma wątpliwości co do bezpieczeństwa produktów oferowanych przez Huawei, nie uważa jednak, że całkowity ich zakaz jest uzasadniony. Na początku lutego kanclerz Niemiec Angela Merkel oświadczyła, że Berlin potrzebuje gwarancji bezpieczeństwa danych, nim dopuści Huawei do budowy sieci 5G w Niemczech. Sprzęt Huawei jest używany przez niemieckich operatorów sieci komórkowych – Telekom, Vodafone i Telefonica.
„Chiński rząd nie zmusza nas, żebyśmy robili cokolwiek wbrew prawu. W ciągu 30 lat historii naszego przedsiębiorstwa nie było takiego przypadku” – oświadczył Zuo.
USA, Australia i Nowa Zelandia wykluczyły już Huawei z udziału w budowie swoich sieci 5G. Według mediów podobny krok rozważają również UE, Niemcy, Norwegia i Wielka Brytania. Były szef Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Gerhard Schindler ostrzega, że Huawei może mieć „wyłącznik” (Kill Switch), którego użycie w razie wojny czy konfliktu zakłóciłoby łączność.
„Jest to technicznie niemożliwe, żeby Huawei dokonał zamachu na całą sieć jakiegoś kraju. Dostarczamy jedynie pojedyncze części, które są wbudowywane w system” – przekonywał Dennis Zuo. „Istnieje niepisana zasada wśród operatorów sieci, że nigdy nie kupują sprzętu od jednego dostawcy. Używają komponentów od różnych producentów” – dodał.>>> Czytaj też: Zamieszanie wokół Huawei ujawnia jedno: Europa przegrywa w wyścigu o technologię 5G

Szef Huawei: „USA nie zniszczą naszej firmy. Ameryka nie reprezentuje całego świata”

psav zdjęcie główneW wywiadzie dla brytyjskiej telewizji BBC, 74-letni Zhengfei bagatelizował ryzyko bojkotu lub wykluczenia firmy z kluczowej infrastruktury cyfrowej pod wpływem nacisków ze strony Stanów Zjednoczonych, tłumacząc, że „świat nie może nas zostawić, bo jesteśmy bardziej zaawansowani”.
„Jeśli światła zgasną na Zachodzie to Wschód wciąż będzie świecił. Jeśli zapadnie ciemność na Północy, to wciąż będzie Południe. Ameryka nie reprezentuje całego świata, a jedynie jego część” – przekonywał.
Zhengfei odniósł się także do doniesień o tym, że brytyjskie Narodowe Centrum Cyberbezpieczeństwa (NCSC) wstępnie doszło do wniosku, że przy podjęciu środków ostrożności możliwe jest wykorzystanie technologii chińskiej firmy Huawei w strukturze sieci 5G bez ryzyka dla bezpieczeństwa narodowego.
Stany Zjednoczone wielokrotnie ostrzegały przed możliwością wykorzystywania produktów Huawei do szpiegostwa lub cybersabotażu ze strony chińskich władz, a w ubiegłym roku tego powodu Australia i Nowa Zelandia zablokowały możliwość używania podzespołów tego producenta w swoich sieciach 5G.
Jak argumentowano, zgodnie z chińskim prawem, firmy są zobowiązane do „wspierania, współpracowania z oraz wspólnego działania z pracą państwowego wywiadu”, a także muszą posiadać m.in. specjalną komisję stworzoną do współpracy z rządzącą Komunistyczną Partią Chin. Koncern wielokrotnie odrzucał jednak wszelkie oskarżenia o szpiegostwo.
Szef Huawei przekonywał w rozmowie z BBC, że „nie zaryzykuje obrzydzenia naszego kraju i ze strony naszych klientów z powodu czegoś takiego” i „nie podejmie się jakichkolwiek działań szpiegowskich”. „Jeśli dojdzie do takich działań to zamknę tę firmę” – zapewnił.
Wiele brytyjskich firm komórkowych jak Vodafone, EE i Three współpracują z Huawei na etapie wstępnych przygotowań do rozwoju nowej infrastruktury i czekają na ostateczną decyzję rządu w tej sprawie.
„Wciąż ufamy Wielkiej Brytanii i mamy nadzieję, że Wielka Brytania będzie nam ufała nawet bardziej. (…) Będziemy (tutaj) inwestować coraz więcej, bo jeśli Stany Zjednoczne nam nie ufają to przeniesiemy nasze inwestycje z USA do Wielkiej Brytanii na nawet większą skalę” – zapowiedział Zhangfei.
W styczniu polskie władze aresztowały pracownika Huawei pod zarzutami szpiegostwa, a Czechy wykluczyły firmę z publicznych przetargów po ostrzeżeniu ze strony instytucji odpowiedzialnej za cyberbezpieczeństwo kraju.>>> Czytaj też: Zamieszanie wokół Huawei ujawnia jedno: Europa przegrywa w wyścigu o technologię 5G

Zamieszanie wokół Huawei ujawnia jedno: Europa przegrywa w wyścigu o technologię 5G

psav zdjęcie główneRedakcja Bloomberg przypomina wizytę premier Wielkiej Brytanii Teresy May w Chinach. W lutym 2018 roku w Pekinie May zabiegała o oferty biznesowe, które mogłyby złagodzić skutki brexitu – wtedy to Huawei Technologies zobowiązało się, że „pomoże Brytyjczykom
zdobyć pozycję w awangardzie ery cyfrowej”. Rok później Wielka Brytania rozważa
wprowadzenie sankcji na chińskiego giganta technologicznego, co znacząco opóźni
rozwój sieci komórkowej piątej generacji, potrzebnej m.in. samochodom
autonomicznym czy zautomatyzowanym fabrykom.Europa nie była na
czele wdrażania 5G jeszcze przed tym, jak administracja Trumpa zaczęła naciskać
na zablokowanie Huawei z powodu obaw, że chiński rząd może użyć ich sprzętu do
szpiegowania. Technologia 5G obiecuje prędkość rzędu 100
Gb/s, czyli 10 razy szybciej niż 4G. Mimo to dyrektorzy firm
telekomunikacyjnych w Europie raczej niechętnie inwestują w tę technologię,
obawiając się, że ich wydatki nie zwrócą się w najbliższym czasie.Huawei już jest
głęboko osadzony w europejskich sieciach telekomunikacyjnych, więc narzucone tu
ograniczenia mogą mieć wielką wagę. Z kolei w Stanach Zjednoczonych generalnie
unikano Huawei. Zaś chiński rząd może wspierać szybsze wdrożenie 5G, aby zrekompensować
zagraniczne sankcje wobec Huawei i ZTE Corp. Huawei w Europie działa już od niemal
dziesięciu lat. Jest uważany za kluczowego dostawcę anten, przełączników,
routerów, komórek i sprzętu do sieci dla 5G. Firma była zaakceptowana przez
agencje bezpieczeństwa, które otworzyły jej drzwi rynku, uważnie monitorując
sprzęt. Jednak rządy zdają sobie sprawę, że trudno będzie nadzorować 5G. W
przypadku sieci 4G dane są zazwyczaj przekazywane przez centralny rdzeń,
natomiast w 5G będą przetwarzane i wysyłane między wieloma punktami w bardziej
rozproszonym układzie, co może utrudnić wykrycie słabości i narazić na ataki
hakerskie.By nie rezygnować z Huawei, eksperci
ws. telekomunikacji sugerują poprawki oprogramowania, ściślejsze monitorowanie
i wyłączanie sprzętu firmy z wrażliwych części sieci. Operatorzy w Wielkiej
Brytanii, np. BT Group, zdecydowali się na niewykorzystywanie Huawei w rdzeniu
swoich sieci. Grupa Vodafone Group oświadczyła, że wstrzymała zakup podstawowego
sprzętu od Huawei. W Niemczech, na spotkaniu operatorów sieci i urzędników
państwowych, jednym z rozważanych pomysłów było zapewnienie państwu pełnego
dostępu do kodu źródłowego dostawców – również Huawei, Ericsson AB i Cisco
Systems Inc. Jeśli Huawei
zostanie wyłączony z niemieckiej sieci 5G, Deutsche Telekom przewiduje
opóźnienie wdrożenia o dwa lata.Operatorzy raczej nie są gotowi zrezygnować
ze współpracy z Huawei. BT zakłada, że Huawei będzie zaangażowany w europejską
technologię i przyspiesza budowę swojej sieci 5G. Znaczące są koszty testowania
i produkcji sprzętu konkurencji Huawei – Nokia i Ericsson, kompatybilne z
siecią 4G, są o rok opóźnione w rozwoju sieci 5G wobec Huawei.Jednocześnie Nokia i Ericsson twierdzą,
że Huawei nie ma przewagi nad ich produktami i obie firmy już wdrażają sprzęt
5G. Dyrektor generalny Ericsson Borje Ekholm powiedział, że technologia 5G w
Europie nie rozwija się tak szybko, jak na innych rynkach, z powodu braku
spektrum pola elektromagnetycznego, wysokich opłat i surowych regulacji. Eric
Mangan, rzecznik Nokii, powiedział, że fińska firma może uaktualnić sprzęt 4G
od dowolnego dostawcy do technologii 5G.Najgorszym scenariuszem dla firm
telekomunikacyjnych byłoby, gdyby musiały usunąć wykorzystywany już sprzęt
Huawei 4G. Choć niektórzy analitycy twierdzą, że taki rozwój wypadków jest mało
prawdopodobny, Deutsche Telekom obliczył, ile ta sankcja może kosztować firmę:
wiele miliardów euro.>>> Czytaj też: Miał być milion, a będzie pewnie ok. 12 tysięcy aut. Polska elektromobilność to mrzonka

Huawei nie zainwestuje 2 mld zł w Polsce, jeśli nie zostanie dopuszczony do budowy sieci 5G? [WYWIAD]

psav zdjęcie głównePrzyjechał pan do Polski z misją ratunkową?
Nie. Odwiedzam wiele krajów. Przez sześć lat pracy w Huawei byłem chyba w 20. Jestem tutaj, aby uczestniczyć w dyskusjach z klientami i rządem na temat rzeczywistych zagrożeń cyberbezpieczeństwa oraz transparentnego podejścia do nich.
Pańska wizyta wiąże się z oskarżeniami wysuwanymi pod adresem Huaweia?
Kwestie dotyczące bezpieczeństwa, podnoszone szczególnie przez rząd amerykański, skłaniają nas do spotkań z klientami i przedstawicielami władz na całym świecie, żeby przedyskutować rzeczywiste problemy w tej dziedzinie oraz sposoby ich rozwiązywania. Celem moich podróży jest też planowanie działań związanych z siecią 5G.
Jakie ryzyko wiąże się z 5G w Polsce?
Takie samo jak wszędzie.
Dlaczego technologia 5G jest bardziej niebezpieczna niż poprzednie?
Sama w sobie nie jest. Ale gdy mówimy o 5G, mamy na myśli też internet rzeczy, również ten wykorzystywany w przemyśle. Od tych nowych technologii jesteśmy zależni w coraz większym stopniu i sięgają one do kolejnych dziedzin życia – jak operacje na odległość czy autonomiczne samochody. Przynoszą nam wiele korzyści, ale też zagrożeń jest więcej niż kiedyś. Mimo że technologia 5G ma ulepszone zabezpieczenia, a Huawei stosuje je ponad wymagane obecnie normy.
Amerykański ambasador w UE Gordon Sondland powiedział Politico, że za pomocą waszego sprzętu Chiny będą mogły zabić kogoś niewygodnego, powodując wypadek auta działającego w sieci 5G.psav picture
W debacie o 5G pada wiele takich stwierdzeń: niemających oparcia w faktach albo wręcz z nimi sprzecznych. I nikt nie ponosi za nie odpowiedzialności.
Ale teoretycznie spowodowanie takiego wypadku jest możliwe?
Dochodziło już do prób hakerskich ataków na samochody autonomiczne. Nie ma znaczenia, czy jest to 5G, ani tym bardziej nie zależy to od dostawcy sieci.
Jaki jest wasz udział w polskim rynku?
Konkretne liczby są trudne do podania. Ale jeśli miałbym się o to pokusić, to w przybliżeniu, jeśli chodzi o smartfony, jest to ok. 30 proc., a w infrastrukturze – ok. 50 proc.
Zapowiedzieliście, że w ciągu najbliższych trzech lat zainwestujecie w Polsce 2 mld zł, co oznacza podwojenie dotychczasowych średniorocznych nakładów, biorąc pod uwagę, że przez 15 lat wydaliście 5 mld zł. Z czego to wynika?
Większe nakłady są konieczne, by w pełni wykorzystać możliwości, jakie niosą najnowsze technologie i konieczność ich utrzymania. Pewne plany, takie jak stworzenie centrum badań i rozwoju, podjęliśmy w 2018 r.
A nie chodzi o skłonienie polskiego rządu, by zgodził się na wasz udział w budowie sieci 5G?
Wszyscy zyskają na poważnym podejściu do ryzyka związanego z nową technologią. Zakładając, że będziemy mogli współpracować z rządem i operatorami nad wdrożeniem odpowiednich procedur bezpieczeństwa, zaangażujemy się w konkretne inwestycje.
Jeśli polski rząd nie dopuści was do 5G, to zainwestujecie te 2 mld zł?
Nie mogę powiedzieć nic wiążącego. Ale inwestuje się zawsze w rosnący rynek. Jeśli szanse biznesowe znikną, nakłady stracą sens. Nie jest to szantaż, że jeśli zostaniemy zablokowani, nie wydamy dodatkowych pieniędzy w Polsce.
Brzmi jak „nie”.
Nie chciałbym tego ujmować w ten sposób: dopuścicie nas do wdrażania 5G, to wydamy pieniądze, a jak nie, to nie.
Ale na to właśnie wychodzi.
To brzmi obcesowo, a nie takie są nasze intencje. Chcemy rozmawiać o potencjalnych korzyściach dla obu stron. I jestem przekonany, że wspólnie możemy ograniczyć ryzyko, zbudować wzajemne zaufanie, i poradzić sobie z ryzykiem ze strony wszystkich dostawców w sposób zapewniający transparentność.
Jak chcecie przekonać nasz rząd, że wasz sprzęt jest bezpieczny?
Ryzyka nie da się wyeliminować całkowicie. Chcemy porozmawiać o tym, jakie są zagrożenia, jakie słabości systemu i potencjalne konsekwencje ich wykorzystania w przypadku ataku. Na tej podstawie możemy wypracować standardy bezpieczeństwa, które będą miały zastosowanie wobec każdego producenta sprzętu. Nie twierdzę, że znamy wszystkie odpowiedzi, ale może łatwiej będzie ich szukać w centrach testujących sprzęt różnych dostawców. Rząd mógłby wtedy porównać wyniki.
W takich centrach jak to, którego budowę w Polsce zapowiedzieliście niedawno?
Najpierw chcemy omówić z władzami i operatorami, jakie metody oceny i gwarancji poziomu bezpieczeństwa sprawdzą się najlepiej. Chcemy tego, co dla Polski okaże się najlepsze – być może jest to centrum operacyjno-wdrożeniowe Huawei, takie jak startujące 5 marca w Brukseli, albo niezależne centrum, które może testować priorytetowe produkty od wszystkich dostawców.
Prowadzicie rozmowy z polskimi władzami?
Odbyliśmy już kilka i czeka nas następna tura.
I naprawdę jesteście gotowi nam ujawnić kody źródłowe swoich systemów informatyczno-telekomunikacyjnych? Każdy zobaczy wtedy jak na dłoni wasze tajemnice.
Nie udostępnimy ich każdemu, jedynie wybranym przez polski rząd ekspertom zobowiązanym do zachowania tajemnicy. Potrzebny jest mechanizm testowania spełniający wymagania i budzący zaufanie wszystkich zainteresowanych stron oraz mający zastosowanie do wszystkich dostawców. Tylko to może zapewnić realne cyberbezpieczeństwo.
Skoro jesteście tacy chętni do wprowadzania procedur bezpieczeństwa, dlaczego rządy USA, Australii, Nowej Zelandii czy Japonii wprowadzają zakazy na Huawei?
Zakaz w USA nie jest pełny.
Waszego sprzętu nie może używać rząd ani jego kontrahenci.
Ale są wyjątki: zakaz nie obejmuje np. dostępu radiowego.
Chce pan powiedzieć, że rząd amerykański wciąż korzysta z waszych usług?
Nie. Ale wcześniejsza wersja tego prawa wykluczała nas zupełnie. Natomiast w wersji, którą uchwalono, są wyjątki. O tym się jednak głośno nie mówi. Poza tym w jednym z krajów, które pani wymieniła, eksperci rządowi spotkali się z nami w sprawie 5G i byli zadowoleni ze sposobów ograniczenia ryzyka, jakie zaproponowaliśmy. A potem przywódcy tego kraju pod presją USA zabronili współpracy z nami.
Które to państwo?
Nie mogę powiedzieć. To czysta polityka, rywalizacja chińsko-amerykańska. Prezydent Trump chce, żeby Ameryka była numerem jeden w 5G. Ale co to znaczy? Przecież nie chodzi o sprzęt – Nokii, Ericssona czy Huawei. Liczy się rozwój sieci i jej wykorzystanie w przemyśle i życiu codziennym. I w tym Huawei może pomóc Ameryce. Tak jak chcemy pomóc Polsce. Ale ponieważ Amerykanie nas krytykują, eksperci z innych państw boją się z nami rozmawiać. A rząd amerykański nie chce rozmawiać.
Rządowi USA trudno zaufać Huawei w świetle oskarżeń Departamentu Sprawiedliwości pod waszym adresem. Także o to, że nie przestrzegaliście sankcji wobec Iranu, o oszustwa bankowe i szpiegostwo przemysłowe.
Mówi się o tym szpiegostwie jak o wielu różnych zarzutach. Nagłaśniane oskarżenia dotyczące kradzieży własności intelektualnej sprowadzają się w rzeczywistości do jednego przypadku z T-Mobile.
A Iran?
To dopiero zarzuty, sprawa jest w toku. Jaki to ma wpływ na to, czy wasz rząd, operatorzy powinni z nami współpracować, czy nie?
Taki, że jeśli zdarzały się oszustwa gdzieś indziej, mogą też zdarzyć się w Polsce.
Wielkie firmy na całym świecie miewają kłopoty z pracownikami, którym zdarza się zrobić coś, czego nie powinni i za co są słusznie karani. Czy to znaczy, że należy te firmy wykluczyć z rynku?
Taki pracownik trafił się wam w Warszawie: aresztowany w styczniu Weijing W. Dyrektor oskarżony o szpiegostwo – jako szefa ds. bezpieczeństwa pewnie bardzo to pana martwi?
Huawei zwolnił tego pracownika. Oskarżenia wystosowane wobec niego naruszyły reputację naszej firmy.
Pozbyliście się go, ale przez kilka lat pracował u was i przypuszczalnie równolegle zajmował się szpiegostwem. Może szpiegował też was?
Kiedy pracował w firmie, jego działalność nie wzbudzała żadnych podejrzeń.
Albo dla was.
Doceniam pytanie.
Sprawdzacie, co tak naprawdę robił, gdy był tu zatrudniony?
Byłem kiedyś prokuratorem, więc może sobie pani wyobrazić, co czuję, gdy ludzie łamią prawo. Każda firma ma swoje zasady i wierzę, że nasze są skuteczne. Nie doskonałe – nie eliminują ryzyka do zera. Ale w większości przypadków się sprawdzają.
I nie ma więcej szpiegów w polskim Huawei? Sprawdziliście to?
Nie wiem dokładnie, co zrobiono w tej sprawie. Ale jestem pewien, że firma wprowadziła należyte procedury bezpieczeństwa.
Na pana miejscu bardziej bym się przejęła, gdyby ktoś w mojej firmie okazał się szpiegiem. Zastanawiałabym się, co i dla kogo robił, czy nie miał wspólników.
Przejmujemy się i robimy w tej sprawie wszystko, co należy.
Kiedy spodziewacie się decyzji polskich władz co do waszej obecności na naszym rynku?
Wkrótce mamy kolejne spotkanie. Nie wiem, kiedy nastąpi konkluzja. Ale wykluczanie nas na obecnym etapie nie miałoby żadnego sensu. 5G w Polsce to dopiero idea. Na tak wczesnym etapie, gdy parametry techniczne są nieznane, nie sposób należycie ocenić ani ryzyka, ani korzyści.

Huawei rozszerza wpływy w Afryce. Ogłasza budowę pierwszych centrów danych

psav zdjęcie główneFirma współpracuje z lokalnymi partnerami w zakresie budowy pierwszych centrów przechowywania danych do obsługi usług w chmurze. Pierwsze z nich ma powstać w Johannesburgu, a drugie w Kapsztadzie – poinformował Huawei w środowym oświadczeniu.>>> Czytaj też: Huawei nie przejmuje się skandalem. Planuje nowe centra w Warszawie i KatowicachEkspansja nadchodzi w momencie, gdy Huawei boryka się z presją ze strony administracji USA, która oskarża chińską firmę o stwarzanie zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju i chce, by operatorzy komórkowi zerwali współpracę z chińskim producentem. Rządy w całej Europie także wprowadziły poważne ograniczenia w relacjach z Huawei. Koncern broni się jednak, że jest prywatną firmą i nie działa pod dyktando Pekinu.Skandal, jaki wybuchł wokół chińskiego giganta, może utrudnić sprawne wdrażanie technologii 5G, także w Afryce. Huawei jest czołowym globalnym dostawcą sprzętu telekomunikacyjnego.>>> Czytaj też: Huawei chce współpracować z polskim rządem. Firma obawia się biznesowych restrykcji?

Huawei: Nie odnotowaliśmy spadku sprzedaży w Polsce

psav zdjęcie główne„Nie widzimy tutaj spowolnienia sprzedaży sprzętu Huawei (…), ale jeśli ta sytuacja będzie trwała, w pewnym momencie wpłynie ona również na naszą działalność” – powiedział Mayer na konferencji prasowej w Warszawie.
Również w środę szef bezpieczeństwa Huawei Technologies USA Andy Purdy oświadczył, że Huawei jest gotowy współpracować z polskim rządem i wykonać dodatkowe kroki w celu budowy zaufania.
Reuters informował w styczniu, powołując się na anonimowe źródła, że rząd w Warszawie rozważa wykluczenie Huawei z budowy sieci 5G w związku z obawami, podnoszonymi najpierw w USA, że w produktach tej firmy mogą być umieszczane „tylne drzwi”, umożliwiające dostęp do danych.
Wcześniej pod zarzutem szpiegostwa zatrzymano w Polsce obywatela Chin, byłego dyrektora polskiego oddziału Huawei, oraz Polaka, byłego funkcjonariusza służb specjalnych.
W wielu krajach rośnie nieufność wobec koncernu Huawei, który jest największym producentem sprzętu telekomunikacyjnego na świecie. USA i niektórzy ich sojusznicy podejrzewają firmę o niejawne związki z chińskim rządem i obawiają się, że może ona wykorzystywać produkowane przez siebie urządzenia do prowadzenia działalności szpiegowskiej na rzecz Pekinu. Huawei temu zaprzecza.
USA, Australia i Nowa Zelandia wykluczyły już Huawei z budowy sieci 5G, a według mediów podobny krok rozważają także Niemcy, Wielka Brytania i Norwegia. Niedawno chińska firma została też wykluczona z przetargu na budowę portalu podatkowego w Czechach.>>> Czytaj też: Huawei chce współpracować z polskim rządem. Firma obawia się biznesowych restrykcji?

Huawei chce współpracować z polskim rządem. Firma obawia się biznesowych restrykcji?

psav zdjęcie główneReuters informował w styczniu, powołując się na anonimowe źródła, że rząd w Warszawie rozważa wykluczenie Huawei z budowy sieci 5G w związku z obawami, podnoszonymi najpierw w USA, że w produktach tej firmy mogą być umieszczane „tylne drzwi”, umożliwiające dostęp do danych.
W tym tygodniu sekretarz stanu USA Mike Pompeo przestrzegał sojuszników przed sprzętem Huawei, zaznaczając, że używanie go może utrudnić partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi.
W styczniu w Polsce pod zarzutem szpiegostwa zatrzymano obywatela Chin, byłego dyrektora polskiego oddziału Huawei, oraz Polaka, byłego funkcjonariusza służb specjalnych.
W wielu krajach rośnie nieufność wobec koncernu Huawei, który jest największym producentem sprzętu telekomunikacyjnego na świecie. USA i niektórzy ich sojusznicy podejrzewają firmę o niejawne związki z chińskim rządem i obawiają się, że może ona wykorzystywać produkowane przez siebie urządzenia do prowadzenia działalności szpiegowskiej na rzecz Pekinu. Huawei temu zaprzecza.
USA, Australia i Nowa Zelandia wykluczyły już Huawei z budowy sieci 5G, a według mediów podobny krok rozważają także Niemcy, Wielka Brytania i Norwegia. Niedawno chińska firma została też wykluczona z przetargu na budowę portalu podatkowego w Czechach.
>>> Czytaj także: USA i UE przygotowują nowe sankcje przeciwko Rosji

Huawei nie przejmuje się skandalem. Planuje nowe centra w Warszawie i Katowicach

psav zdjęcie główne”Nowoczesne centrum badawczo-rozwojowe odpowiedzialne będzie za opracowywanie oprogramowania dla urządzeń mobilnych i innych rozwiązań stosowanych w produktach firmy wykorzystywanych na całym świecie. Huawei w ciągu 3 lat zatrudni w nim od 300 do 500 specjalistów” – czytamy w komunikacie. Wśród planowanych przez Huawei inwestycji jest także utworzenie w bieżącym roku Centrum Technicznego w Katowicach. Tonny Bao ogłosił również gotowość Huawei do wsparcia polskiego rządu i współpracy z operatorami w tworzeniu Centrum Transparentności i Cyberbezpieczeństwa, którego celem byłoby podniesienie zdolności w obszarze zapewnienia niezbędnego poziomu cyberbezpieczeństwa sieci nowych generacji, podano także. „Polska jest jednym z priorytetowych krajów dla Huawei, a równocześnie ważnym rynkiem w obszarze B2B i B2C. Dotyczy to wszystkich rynków zbytu: konsumentów, przedsiębiorstw i operatorów. Przez ostatnie trzy lata Huawei zapłacił w Polsce 630 mln zł podatków, w tym 250 mln zł w samym 2018 roku. W tym samym czasie bezpośrednie zakupy dokonane przez Huawei wyniosły 800 mln zł, w tym 360 mln zł wyłącznie w 2018 roku” – podano także. >>> Czytaj też: WSJ: Huawei jest koniem trojańskim chińskiego rządu. Udział firmy w polskim rynku to prawie 50 proc.Ponadto Huawei utworzył w Polsce regionalną siedzibę, zarządzającą operacjami w 28 krajach z regionu Europy Środkowo-Wschodniej i Skandynawii (CEE&Nordic Region). Obecnie firma zatrudnia w Polsce blisko 1000 osób, a pośrednio tworzy łącznie ponad 3000 miejsc pracy. Huawei podał, że podpisał umowy na rozwój sieci 5G z ponad 30 krajami. 18 z nich to kraje europejskie, w tym m.in. Anglia, Niemcy, Włochy, Portugalia i Finlandia. Firma dostarczyła także ponad 25 000 stacji bazowych dla swoich klientów. „Aktywny udział Huawei w rozbudowie 5G w Polsce, zapewni wymierny i niezwykle pozytywny wpływ, a w konsekwencji przyczyni się do przyspieszenia procesu transformacji cyfrowej kraju. Z kolei ewentualne wykluczenie Huawei może pociągnąć za sobą znaczne koszty i opóźnienia w procesie wdrażania nowej technologii” – podkreślono w informacji. W styczniu ABW aresztowała pod zarzutem szpiegostwa jednego z dyrektorów polskiego oddziału Huawei. Czytaj więcej na ten temat >>>WSJ: Polska nabrała wody w usta ws. śledztwa o szpiegostwo z udziałem Huaweia

Siła wyższa pomoże T-Mobile uniknąć odszkodowań

psav zdjęcie główneOsoby korzystające z usług Poczty Polskiej miały w ostatnim tygodniu kłopoty z realizacją przekazów pieniężnych i wykonywaniem płatności w części placówek. Jak nam wyjaśnia biuro prasowe Poczty Polskiej, awaria dotyczyła „niewielkich placówek pocztowych w różnych rejonach”. Przekazów pieniężnych nie można było podjąć np. w podwarszawskim Legionowie. Kłopoty zaczęły się w czwartek 31 stycznia, a jeszcze w miniony wtorek – jak informowało nas biuro prasowe Poczty Polskiej – w pełnym zakresie nie mogło pracować kilkanaście placówek. Do świadczenia wszystkich usług operator pocztowy wrócił dopiero wczoraj.Wszystko to było skutkiem pożaru, do którego doszło w poprzedni czwartek. Na warszawskim Annopolu doszczętnie spłonęła wtedy hala magazynowa, obok której T-Mobile wynajmował pomieszczenia na biura i serwerownię. Żadnemu z zatrudnionych tam ok. 50 pracowników operatora nic się nie stało, ale ucierpiał sprzęt i systemy niezbędne do świadczenia wielu usług. Wprawdzie znaczną część infrastruktury udało się szybko przenieść do zapasowego centrum danych, ale z niektórymi skutkami awarii T-Mobile boryka się do dziś.Poczta Polska jest jednym z biznesowych klientów firmy telekomunikacyjnej. Kilka lat temu konsorcjum złożone ze spółek Netia i GTS Poland (należy do T-Mobile) wygrało przetarg na połączenie 4700 placówek PP nowoczesną siecią transmisji danych. Czteroletni kontrakt jest wart ponad 40 mln zł brutto. Większość zbudowanej dla operatora pocztowego sieci WAN obsługuje Netia. W tej części – jak zapewnia Karol Wieczorek z Netii – awaria nie wystąpiła. Ale w placówkach pocztowych korzystających z usług T-Mobile kłopoty z realizowaniem transakcji trwały przez kilka dni. „Awaria w serwerowni naszego dostawcy usług WAN spowodowała ograniczenia w dostępności połączenia sieciowego niektórych placówek” – stwierdza biuro prasowe Poczty Polskiej. Jakie koszty w związku z awarią poniosła PP i czy będzie się domagać od T-Mobile odszkodowania? „Ewentualne odszkodowania będą egzekwowane zgodnie z obowiązującą umową” – odpowiada biuro prasowe spółki.T-Mobile kłopotów Poczty nie komentuje. Nie udziela też informacji na temat innych klientów biznesowych, którzy mogliby wystąpić o odszkodowania. Wczoraj większość specjalistycznych usług dla takich klientów już działała, ale nie nastąpiło jeszcze stuprocentowe przywrócenie stanu sprzed pożaru.– W przypadku braku dostępu do usług na skutek awarii wywołanej pożarem istnieje teoretycznie możliwość dochodzenia odszkodowania. Niezbędne będzie oczywiście wykazanie poniesionej szkody, czyli strat spowodowanych niedziałającymi usługami – mówi mec. Jakub Dziekciowski. – W praktyce jednak decydujące znaczenie będą miały zapisy umów firmy telekomunikacyjnej z poszczególnymi klientami biznesowymi. Sprawa nie jest więc oczywista – dodaje prawnik. Indywidualnie negocjowane umowy przeważnie zawierają bowiem szczegółowe regulacje i obwarowania dotyczące ewentualnej odpowiedzialności operatora.W wyniku wywołanej pożarem awarii ucierpieli też indywidualni klienci T-Mobile. W pierwszym dniu część z nich nie mogła wysyłać wiadomości tekstowych SMS, występowały też kłopoty z internetową transmisją danych oraz połączeniami głosowymi. Nie można było doładować kart prepaid ani załatwić niczego w telefonicznym biurze obsługi abonenta. Jak pisaliśmy, dostępność podstawowych funkcji mobilnych T-Mobile przywrócił po 12 godzinach od pożaru. Jednak jeszcze wczoraj użytkownicy tej sieci nie mogli korzystać ze wszystkich usług. Nadal nie jest dostępna aplikacja dla klientów „Mój T-Mobile” – umożliwiająca m.in. robienie płatności za abonament – ani internetowe biuro obsługi MiBOA. Użytkownicy skarżyli się też wczoraj na problemy z wysyłaniem i odbiorem MMS. W przypadku części przywróconych po awarii usług wciąż występują ograniczenia. Proces przenoszenia numerów został wprawdzie uruchomiony, ale – jak przyznaje operator – „w wybranych przypadkach należy liczyć się z opóźnieniami w jego realizacji”. Zwłoka dotyczy też obsługi zgłoszeń nadsyłanych za pośrednictwem poczty elektronicznej. Załatwianie spraw przez telefoniczną obsługę klienta w niektórych przypadkach też trwa dłużej niż zwykle – chociaż telekom zapewnia, że niezależnie od tempa „zgłoszenia przekazywane za pośrednictwem infolinii oraz stacjonarnych punktów są skutecznie obsługiwane”.Czy będą za to odszkodowania? T-Mobile nie komentuje. Mecenas Jakub Woźny wskazuje, że poszkodowani w wyniku awarii indywidualni klienci powinni przede wszystkim sięgnąć do obowiązującego u operatora regulaminu świadczenia usług telekomunikacyjnych. Zapisy tego dokumentu mogą ich jednak rozczarować. Dotyczący odszkodowań dział regulaminu zaczyna się wprawdzie stwierdzeniem, że „operator odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie usług telekomunikacyjnych, w tym za stałe lub regularnie powtarzające się rozbieżności pomiędzy stanem faktycznym parametrów jakości usługi dostępu do internetu a postanowieniami umowy”. W dalszej części znajduje się jednak zastrzeżenie, że firma telekomunikacyjna „nie ponosi odpowiedzialności, jeśli niewykonanie lub nienależyte wykonanie tych usług wynikło ze zdarzenia o charakterze siły wyższej”.A właśnie na taki czynnik powołuje się T-Mobile w swoich komunikatach. Spółka stwierdza mianowicie, że „utrudnienia, których mogli doświadczać klienci”, były związane z pożarem i podkreśla, że „było to zdarzenie nadzwyczajne, nieprzewidziane i niemożliwe do zapobieżenia, które należy traktować w kategorii siły wyższej”.– Generalnie siła wyższa wyłącza odpowiedzialność operatora. Ale nie jest to takie proste – komentuje mec. Jakub Dziekciowski. Przede wszystkim konieczne jest stwierdzenie, że rzeczywiście zadziałała siła wyższa. Tymczasem przyczyny pożaru na Annopolu wciąż nie są ustalone. Jak nas informuje Komenda Rejonowa Policji dla Pragi-Północ, na raport biegłego w tej sprawie trzeba będzie poczekać kilka tygodni.>>> Czytaj też: T-Mobile uruchomił instalację technologii 5G w Warszawie. „To rewolucja, która zmieni społeczeństwo”

Niemcy podkreślają konieczność ochrony bezpieczeństwa sieci 5G

psav zdjęcie główneNiemcy potrzebują gwarancji, że Huawei nie będzie przekazywał uzyskiwanych danych chińskim władzom, zanim koncern ten zostanie dopuszczony do prac nad siecią 5G. O tych kwestiach należy rozmawiać – przekonywała Merkel w drugim dniu swojej wizyty w Tokio.
Minister Altmaier podkreślił natomiast w Berlinie, że do budowy niemieckich sieci 5G może być wykorzystana wyłącznie bezpieczna technologia. Dodał, że jasne reguły w tym zakresie obowiązują wszystkich dostawców.
Jak podaje agencja Reutera, niemiecki rząd nie zdecydował jeszcze, czy w ślad za częścią innych krajów zachodnich nałoży na Huawei restrykcje w związku z ochroną bezpieczeństwa narodowego.
Huawei, największy wytwórca sprzętu telekomunikacyjnego na świecie, mierzy się z narastającą nieufnością w wielu krajach. USA i część ich sojuszników podejrzewają firmę o niejawne związki z chińskim rządem i obawiają się, że może ona wykorzystywać produkowane przez siebie urządzenia do prowadzenia działalności szpiegowskiej na rzecz Pekinu. Huawei zaprzecza.
USA, Australia i Nowa Zelandia wykluczyły już Huawei z udziału w budowie swoich sieci 5G. Według mediów podobny krok rozważają również UE, Niemcy, Norwegia i Wielka Brytania.
W poniedziałek szefowa norweskiej policji kontrwywiadowczej PST Benedicte Bjoernland zaleciła ostrożność wobec sprzętu firmy Huawei, zarzucając koncernowi bliskie powiązania z chińskimi władzami. Ambasada ChRL w Oslo oceniła zarzuty ze strony PST jako „niedorzeczne” i zaprzeczyła, jakoby chińskie prawo wymagało od firm umieszczania w oprogramowaniu „tylnych drzwi”.

5G staje się rzeczywistością, czyli zderzenie PowerPointa z Excelem

psav zdjęcie główneDwa najbliższe lata to okres, w którym marketingowe zadęcie, z jakim opowiadano o 5G, czyli sieciach komórkowych piątej generacji, zacznie się przekuwać w twardą telekomunikacyjną rzeczywistość. Realni użytkownicy i arkusze kalkulacyjne finansistów i strategów w telekomach zaczną sprawdzać obietnice z prezentacji producentów i wyliczenia z raportów przygotowywanych przez firmy konsultingowe i analityków branżowych.Optymizm w prognozachZ publikowanych w ostatnich latach raportów wynikał olbrzymi optymizm co do korzyści, jakie gospodarce może przynieść 5G. W wydanym w styczniu 2017 r. i ciągle cytowanym raporcie „The 5G economy: How 5G technology will contribute to the global economy” firma IHS Markit oszacowała, że 5G w 2035 r. przyniesie globalnej gospodarce 12,3 bln dol., czyli równowartość 4,6 proc. oczekiwanego wówczas światowego PKB. Z tej kwoty niemal 3,4 bln dol. ma przypadać na firmy przemysłowe, a 1,4 mld dol. na sektor teleinformatyczny. Ponad miliardowych korzyści analitycy IHS Markit oczekują też w handlu (niemal 1,3 mld dol.) i usługach publicznych (blisko 1,1 mld dol.). Autorzy raportu szacują, że w latach 2020 – 2035 technologia 5G doda do globalnego wzrostu gospodarczego średnio rocznie 0,2 pkt proc.Także Komisja Europejska (KE) ma swoje oczekiwania dotyczące wpływu 5G na gospodarkę Wspólnoty. Jesienią 2016 r. oszacowano, że pomyślne wdrożenie sieci 5G może krajom UE dać w 2025 r. ponad 113 mld euro dodatkowych przychodów rocznie. Głównymi beneficjentami będą cztery gałęzie gospodarki: motoryzacja (42,2 mld euro), zdrowie (8,3 mld euro), transport (5,5 mld euro) i użyteczność publiczna (6,5 mld euro). Komisja prognozuje, że dzięki 5G bezpośrednio i pośrednio powstać może 2,4 mln miejsc pracy. „Wdrożenie technologii 5G przyczyni się do powstania ok. 570 tys. nowych miejsc pracy w Polsce.”Na podstawie szacunków KE Ministerstwo Cyfryzacji (MC) w opublikowanym w styczniu 2018 r. projekcie „Strategii 5G dla Polski” wskazuje, że „wdrożenie technologii 5G w Polsce wygeneruje do 2025 r. dodatkowy przychód w wysokości 13 mld euro i przyczyni się do powstania ok. 570 tys. nowych miejsc pracy”.Nie wszystko zgodnie z założeniamiNależy pamiętać, że i w analizie KE, i w projekcie dokumentu strategicznego MC zakładano, że sieci 5G ruszą komercyjnie w 2020 r., a w 2025 r. usługi będą we wszystkich miastach i na głównych szlakach komunikacyjnych. Dziś nie ma pewności, że tak będzie.W unijnym dokumencie „5G for Europe: An Action Plan” przewidywano, że do czerwca 2020 r. we wszystkich krajach UE zostaną udostępnione operatorom podstawowe częstotliwości dla 5G, a więc pasma 700 MHz, 3,4-3,8 GHz i 26 GHz.Polska w samym końcu grudnia 2018 r. wystąpiła do Komisji o prolongowanie do 30 czerwca 2022 r. udostępnienia pasma 700 MHz aby zapewnić zasięg sieci 5G na terenach pozamiejskich. Prośba wynika z jednej strony z zajętości pasma przez naziemną telewizję cyfrową, a z drugiej z kłopotów, jakie wprowadziły uzgodnienia z Rosją dotyczące wykorzystania pasma na potrzeby nowej technologii mobilnej.Polska ma także problem z pasmem 3,4-3,8 GHz i 26 GHz. Spora część pierwszego zakresu w minionej dekadzie została udostępniona przez Urząd Komunikacji Elektronicznej czy to operatorom telekomunikacyjnym, czy to samorządom. Beneficjenci pobudowali infrastrukturę i uruchomili usługi. Rezerwacje są ważne jeszcze przez kilka, a nawet kilkanaście lat. Aktualnie trwają poszukiwania sposobu, który pozwoli uwolnić te pasma na potrzeby sieci 5G. Pasmo 26 GHz w części wykorzystuje wojsko.W naszym kraju jest jeszcze jedna bariera: normy dotyczące promieniowania elektromagnetycznego. Pamiętają one czasy PRL i są wielokrotnie ostrzejsze niż obowiązujące w większości krajów Unii. Aby sieci 5G mogły rozwinąć skrzydła i działać – przynajmniej przez jakiś czas – równolegle do istniejących już sieci mobilnych starszych technologii konieczne jest ich podniesienie. Ten pomysł spotyka się ze sprzeciwem tej części społeczeństwa, która do tej pory protestowała przeciwko rozbudowie sieci komórkowych.Z kolei niemieccy operatorzy zwracają uwagę, że oczekiwania tamtejszego regulatora rynku telekomunikacyjnego dotyczące jakości usług oferowanych na szlakach komunikacyjnych są nie do spełnienia z wykorzystaniem udostępnionych operatorom niższych częstotliwości (pasmo 700 MHz). Wykorzystanie wyższych częstotliwości (3,4-3,8 GHz) wymagać musi z kolei bardzo gęstej budowy nowych stacji bazowych, co bardzo podniesie koszty inwestycji w sieci 5G.Olbrzymie przepływnościSieci 5G w marketingowym przekazie to przede wszystkim olbrzymie przepływności: nawet do 10 Gb/s, czyli 10-razy więcej niż mają dziś najszybsze łącza światłowodowe oferowane przez Orange, czy UPC i 4 tys. razy więcej niż rzeczywista średnia prędkość mobilnego internetu LTE w polskich sieciach komórkowych. Do tego mają dojść bardzo niskie opóźnienia (poniżej 1 ms, wobec ok. 40 ms w polskich sieciach LTE), olbrzymia liczba urządzeń obsługiwanych jednocześnie (nawet do 1 mln na km²) oraz powszechny zasięg i większa pojemności sieci (nawet 10 tys. razy w stosunku do dziś działających sieci).Przekaz pomija informację, że przepływność zależy – tak jak w dziś wykorzystywanej przez operatorów komórkowych technologii LTE (4G) – od zasobów pasma, jakimi dysponuje operator (Nokia, by w laboratoriach Orange Polska uzyskać 6,2 Gb/s potrzebowała aż 400 MHz pasma), a także od liczby użytkowników jednocześnie korzystających z jednej anteny stacji bazowej, jak również od rzeczywistej przepływności łącza dosyłowego, które łączy stację bazową z siecią szkieletową.W marketingowym przekazie zazwyczaj nie ma mowy o tym, że szerokie bloki pasma dostępne są w wysokich częstotliwościach (tzw. fale o milimetrowej długości), których wadą jest niewielki zasięg i duża wrażliwość na wszelkie zakłócenia, takie jak deszcz, śnieg, liście drzew, czy ściany budynków. „Tylko w wyjątkowych sytuacjach przepływność będzie tak wysoka, że pozwoli w mgnieniu oka ściągnąć z chmury film 4K.”To wszystko zaś oznacza, że tylko w wyjątkowych sytuacjach przepływność będzie tak wysoka jak w marketingowym przekazie i pozwoli w mgnieniu oka ściągnąć z chmury obliczeniowej film 4K. W praktyce może okazać się, że średnia dostępna dla konsumenta przepływność będzie jedynie kilkanaście, albo kilkadziesiąt razy wyższa niż dziś realnie dostępna w sieciach LTE. W skrajnych sytuacjach może nie różnić się znacząco od tego co dziś oferuje 4G.Wydać, żeby zarobićJako pierwsi, wydatki na technologię 5G ponosili dostawcy sprzętu. Nakłady na badania i rozwój szły w miliardy dolarów rocznie w przypadku każdego z wielkich producentów sprzętu telekomunikacyjnego. I jeszcze się nie skończyły.– Szeroka dostępność „prawdziwego 5G” ciągle jest o lata od nas – twierdzi Walt Piecyk, analityk BTIG.Rozpoczęcie masowej sprzedaży urządzeń nowej technologii jest kluczowe dla dostawców sprzętu. Ich biznes jest cykliczny i szczyt związany z wdrażaniem technologii LTE przez operatorów osiągnął w 2015 r. Od tego czasu rynek sprzętu systematycznie się kurczył. Wiele wskazuje, że od dna zaczął odbijać się w 2018 r.Poniesione koszty producenci zaczynają już odzyskiwać, sprzedając rozwiązania do pierwszych kilku sieci 5G na świecie. Według firmy badawczej IDC, rynek sprzętu 5G wart był w 2018 r. nieco ponad 500 mln dol., zaś w 2022 r. sięgnie 26 mld dol.Chiński Huawei na początku roku chwalił się, że dostarczył już 10 tys. komercyjnych stacji bazowych 5G. W uruchamianych komercyjnych sieciach są też instalowane rozwiązania Ericssona, Nokii i Samsunga.Operatorzy inwestują w 5G by uniknąć zatkania sieci przez rosnącą z roku na rok o kilkadziesiąt procent transmisją danych. Drugim powodem jest to, że przesyłanie danych w 5G jest tańsze niż w działających dziś sieciach LTE.Ile w budowę sieci 5G zainwestują, w dużej mierze zależeć będzie od tego, jaki model budowy sieci przyjmą. Najtańszym rozwiązaniem jest wspólna budowa sieci. Najdroższym budowa sieci przez każdego obecnego w danym kraju operatora osobno. Wariantem pośrednim jest współpraca np. dwóch operatorów w budowie sieci lub jej fragmentów.W Korei Południowej, gdzie komercyjne sieci 5G ruszyły w grudniu ub.r. rząd wymusił na operatorach współpracę. Sieci komórkowe współdzielą maszty, mocowania anten, jak również inne elementy infrastruktury, w tym kable i światłowody oraz kanalizację. Ma to w ciągu 10 lat zmniejszyć koszty inwestycji łącznie o nawet o blisko 1 mld dolarów.Planujący połączenie dwaj amerykańscy operatorzy komórkowi – T-Mobile US i Sprint – twierdzą, że w ciągu trzech lat po zamknięciu transakcji w ogólnokrajową sieć 5G zainwestują blisko 40 mld dol. AT&T, drugi co do wielkości operator komórkowy w USA, szacuje, że całkowite inwestycje związane z jedną stacją bazową 5G wyniosą – w zależności od typu stacji – od 20 tys. do 50 tys. dol. Nokia takie wydatki dla budowanego od podstaw obiektu ocenia na 40 – 50 tys. dol.Komisja Europejska szacuje, że do 2025 r. budowa sieci 5G kosztować będzie europejskich operatorów łącznie 56 mld euro. Z kolei Ministerstwo Cyfryzacji mówi, że w Polsce w zależności od przyjętego modelu budowy sieci koszty te wyniosą od 11,3 mld zł do 20,3 mld zł. Związane będą zarówno z zakupem sprzętu, który będzie instalowany na już istniejących wieżach i masztach, jak też z budową, wyposażeniem i podłączeniem zupełnie nowych nadajników.Budowa sieci 5G to nie tylko wydatki na stacje bazowe i rozwiązania bezpośrednio związane z technologią radiową. To także inwestycje w sieć dosyłową, która – ze względu na oczekiwane w sieci radiowej 5G przepływności – powinna być budowana przede wszystkim z wykorzystaniem światłowodów. Firma badawcza Dell’Oro Group ocenia, że w ciągu pięciu lat zakończonych w 2022 r. związane z 5G inwestycje w światłowodowe sieci transportowe pochłoną na świecie 75 mld dolarów.Co zaoferują operatorzyTak naprawdę trwają teraz poszukiwania i tworzenie usług, które zaczną napędzać popyt na 5G. Wszystko wskazuje, że na pierwszy ogień pójdą usługi dla firm i korporacji, a w drugiej kolejności dla konsumentów. Ci ostatni większego zainteresowania technologią nie wykażą do chwili pojawienia się na rynku przystępnych cenowo smartfonów z 5G. A to raczej nie nastąpi w tym roku.W szklanych kulach analityków w najbliższych 4 – 5 latach, czyli w okresie, który można w miarę dobrze prognozować, nie widać znaczącego wpływu 5G na konkretne branże. Gdy ten okres wydłużymy do kilkunastu lat wpływ też nie jest tak wysoki, jak było to widać w raportach sprzed kilku lat. W aktualnych prognozach spadają m.in. oczekiwania dotyczące liczby urządzeń Internetu Rzeczy podłączonych do sieci mobilnych.Specjalizująca się w analizach zastosowań Internetu Rzeczy duńska firma badawcza Berg Insight przewiduje np., że do 2022 r. rynek inteligentnych systemów transportowych (ITS) będzie rósł w Europie w tempie 7 proc. średnio rocznie i w 2022 r. jego wartość sięgnie 1,4 mld euro. W USA wzrost w tym samym okresie prognozowany jest na 7,5 proc. średnio rocznie – do 1,37 mld euro w 2022 r.Berg podkreśla, że w firmach transportu publicznego zwiększa się świadomość korzyści płynących z ITS, zaś wśród pasażerów rosną wymagania dotyczące otrzymywania informacji w czasie rzeczywistym (np. możliwość planowania podróży, z uwzględnieniem ewentualnych opóźnień, czy zdalnego płacenia za przejazdy). Tyle tylko, że za cztery lata – tak jak dziś – w większości wypadków do transmisji tych informacji wystarczą sieci LTE. „5G odegra olbrzymią rolę w przemyśle przyszłości, np. pozwoli na bezprzewodowe sterowanie robotami w czasie rzeczywistym.”Eksperci twierdzą, że 5G odegra olbrzymią rolę w Przemyśle 4.0. Uwolni np. roboty przemysłowe i wyspecjalizowane urządzenia umieszczone na taśmach produkcyjnych od kabli i pozwoli na ich bezprzewodowe sterowanie w czasie rzeczywistym. Umożliwi to szybkie rekonfigurowanie linii produkcyjnych i ich dostosowywanie do aktualnych potrzeb. Pozwoli to taniej produkować nawet krótkie serie produktów.Wykorzystywane będą do tego nie publiczne sieci mobilne, z których korzystają wszyscy, ale sieci prywatne przeznaczone dla danego zakładu przemysłowego, czy parku technologicznego. W ocenie Nokii, urządzenia przemysłowe podłączone do sieci 5G mogą być nawet o 160 proc. bardziej wydajne, niż gdy podłączymy je do sieci LTE.Sztandarowym marketingowym przykładem masowego zastosowania technologii 5G są samochody autonomiczne. Mają wykorzystywać wszystkie zalety technologii, a więc wysokie przepływności, niskie opóźnienia, a także możliwość obsługi olbrzymiej liczby urządzeń znajdujących się na niewielkim obszarze. Jak przekonuje Intel, 5G będzie pełnić rolę tlenu w ekosystemie w pełni autonomicznych aut (auta poziomu 5). Także BMW twierdzi, że dla takich aut 5G będzie niezbędne.Powszechnie dostępne auta poziomu 5 to ciągle pieśń przyszłości. Najwięksi optymiści – jak BMW – mówiąc o pierwszej pięciolatce przyszłej dekady nie precyzują roku. Inni podają – Renault Nissan – 2025 r. A w przewidywaniach są też jeszcze bardziej odległe daty.Najbardziej ostrożny wydaje się być izraelski producent systemów autonomicznych aut Mobileye. Jego prezes Amnon Shashua zwraca uwagę, że auta poziomu 5 muszą działać w każdej pogodzie, a więc nie tylko w słoneczny dzień, ale także w czasie silnego deszczu, gęstej mgły, czy śnieżycy, która zaskoczy pojazd na oblodzonej drodze. Ocenia, że czujniki, które umożliwią jazdę w takich warunkach pojawią się za pięć, a może dziesięć lat.Zyska rozrywkaJak zauważa OECD w raporcie „IoT Measurement and Applications”, prognozy dotyczące liczby danych wytwarzanych i przesyłanych przez pojedynczy w pełni autonomiczny samochód są bardzo rozstrzelone. Mówią o wytwarzaniu 20 GB dziennie, jak i o 100 GB na sekundę.Nie wszystkie dane będą musiały być przekazywane na bieżąco na zewnątrz, ale tak czy inaczej przesłanie reszty przez sieci LTE jest praktycznie niemożliwe, zwłaszcza, że niektóre urządzenia – kamery wideo, czy radary laserowe – wymagać będą w momencie transmisji przepływności rzędu kilkudziesięciu Mb/s, a inne „tylko” bardzo niskich opóźnień. Te wymogi spełnić może tylko 5G.GSMA, organizacja lobbystyczna reprezentująca interesy branży mobilnej zbadała oczekiwania konsumentów dotyczące 5G. 54 proc. z 15 tys. ankietowanych w 16 krajach wskazało na większą przepływność transmisji danych, a 41 proc. na poprawę zasięgu sieci. Tylko co czwarty spodziewa się nowych usług.„Konsumenci postrzegają obecnie 5G jako logiczną kontynuację poprzedniej generacji” – podsumowało wyniki badań GSMA.Według ekspertów na rynku konsumenckim 5G to – poza smartfonami – przede wszystkim wideo i rozrywka, w tym gry i wykorzystanie rozszerzonej oraz wirtualnej rzeczywistości. Firma badawcza Ovum w raporcie „5G Economics of Entertainment Report” ocenia, że w latach 2019 – 2028 dzięki technologii 5G branża medialna i rozrywki uzyska 1,3 bln dol. przychodów.Tegoroczny CES, targi elektroniki użytkowej odbywające się w Las Vegas na początku stycznia nie przyniosły zbyt wiele nowych informacji o planowanym zastosowaniu 5G w urządzeniach przeznaczonych dla konsumenta. Co więcej – jak nieco złośliwie zauważyli komentatorzy – Cristiano Amon, szef Qualcomm, czołowego światowego producenta półprzewodników wykorzystywanych w smartfonach i modemach, nie pokazał – jak obiecywał przed rokiem – gotowego do dystrybucji smartfona 5G. Zapowiedział jedynie, że w tym roku w sprzedaży pojawi się ponad 30 urządzeń końcowych 5G. Być może pierwsze zobaczymy w końcu lutego na MWC19, dorocznych targach branży mobilnej odbywających się w Barcelonie. Autor: Tomasz Świderek