Na orbitę okołoziemską za…

Na orbitę okołoziemską za jednym startem rakiety SpaceX trafiło aż 60 satelitów telekomunikacyjnych. To pierwszy fragment globalnego systemu internetu satelitarnego Starlink.

Link do znaleziska: Ruszyła budowa globalnego systemu internetu satelitarnego Starlink

Interesujące? Dziękuję Ci za wykop!

#kosmos #satelity #telekomunikacja #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #technologia #usa #nauka #eksploracjakomosu #rakiety #spacex #elonmusk #kosmiczneinfo #kosmiczneopowiesci #startyrakiet #biznes #historia #internet

W piątek rząd złoży skargę do TSUE w sprawie ACTA2. „Dmuchamy na zimne”

psav zdjęcie główne”Jutro rząd polski złoży skargę do TSUE w sprawie ACTA2. Uważamy, że niektóre artykuły – zwłaszcza obecny 17, dawny 13, czyli popularnie mówiąc związany z filtrowaniem treści to jest artykuł, który zagraża wolności w internecie i jest sprzeczny z podstawowymi wartościami UE dot. wolności słowa, idei, kreowania nowych treści” – poinformował w czwartek wicepremier, minister kultury Piotr Gliński.
Zdaniem wicepremiera ACTA2 jest „regulacją niebezpieczną”, choć na
tyle nieprecyzyjną, że daje możliwość interpretacji. „Choć niestety w
obie strony” – dodał.”Zawsze będziemy bronili się w kraju regulacjami, które będą
wolnościowo interpretowały tę dyrektywę, ale najlepiej byłoby, żeby
została zaskarżona i będzie jutro zaskarżona” – zaznaczył Gliński
podczas zorganizowanej w Łodzi w czwartek konferencji prasowej.Obecny podczas spotkania kandydat PiS do europarlamentu b. minister
spraw zagranicznych Witold Waszczykowski podkreślił, że Polacy mogą
równolegle podjąć próby nowelizacji dyrektywy ACTA2 w Parlamencie
Europejskim.”Nowy parlament zacznie obrady w lipcu i potem na jesieni rozpocznie
się normalna praca – również nad budżetem, który obecnie został
zaprojektowany b. niekorzystnie dla Polski i Europy. Będziemy próbowali
też zmienić tam dyrektywę ACTA2″ – zaznaczył.Waszczykowski przypomniał, że jeśli te środki zawiodą, to na
wprowadzenie dyrektywy w kraju pozostanie jeszcze kilka lat. „Będziemy
to robić w taki sposób, aby zapewnić jak największą swobodę
funkcjonowania internautów” – dodał.Według wicepremiera wprowadzenie ACTA2 w Polsce trwałoby co najmniej
dwa lata – nawet w sytuacji, gdyby polski rząd nie podjął żadnych
działań przeciwko tej dyrektywie.”Ale my wolimy dmuchać na zimne; jutro składamy oficjalną skargę
państwa polskiego do TSUE, a jednocześnie mamy w zanadrzu jeszcze inne
możliwości blokowania lub takiego rozwiązania tej sprawy na poziomie
legislacyjnym, żeby wolność w internecie nie była zagrożona” –
powiedział.”Ta dyrektywa dotyczy ważenia pewnych istotnych wartości – z jednej
strony prawa autorskiego, z drugiej kwestii wolności i związanej z nią
kreatywności, twórczości, innowacyjności. My opowiadamy się zdecydowanie
za wolnością” – podkreślił Gliński.Unijna dyrektywa o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym ma
zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie.
Państwa UE mają dwa lata na wdrożenie przepisów. Nowe przepisy wzbudzają
emocje w niektórych państwach UE, m.in. w Polsce, gdzie określane są
mianem ACTA2. Przeciwnicy tych regulacji mają wątpliwości, czy przepisy
nie będą ograniczały wolności słowa w internecie. Nie poparły ich
Polska, Holandia, Włochy, Finlandia i Luksemburg.
>>> Czytaj też: Kaczyński: Przyjęcie euro oznacza straty dla polskich gospodarstw domowych

Zaczyna się technologiczna zimna wojna. Chiny mają do dyspozycji „broń nuklearną” przeciwko USA

psav zdjęcie główneSpółka Huawei znalazła się w centrum obecnych napięć na linii Pekin-Waszyngton po grudniowym zatrzymaniu dyrektor finansowej Huawei, Meng Wanzhou, oraz po zaleceniach ze strony rządu Stanów Zjednoczonych wobec swoich partnerów strategicznych, aby zakazać stosowania urządzeń Huawei 5G ze względów bezpieczeństwa. W ubiegłym tygodniu prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump w drodze zarządzenia wykonawczego ogłosił w kraju stan wyjątkowy w zakresie bezpieczeństwa informacji, co doprowadziło do wciągnięcia przez amerykański Departament Handlu Huawei i jej 70 spółek powiązanych na listę zagrożeń dla amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego.W rezultacie Google zablokował smartfonom Huawei dostęp do niektórych swoich aplikacji. Aktualni użytkownicy smartfonów Huawei będą otrzymywać łatki dotyczące bezpieczeństwa i zachowają dostęp do niektórych aplikacji, jednak mogą zostać całkowicie odcięci po wprowadzeniu najnowszego systemu operacyjnego Android jeszcze w tym roku. Ponadto spółki Qualcomm, Xilinx i Broadcom przestaną dostarczać Huawei sprzęt, co utrudni Chińczykom uruchomienie technologii 5G na skalę międzynarodową. W istocie wygląda to na pierwsze oznaki technologicznej zimnej wojny. Rząd w Pekinie nadal nie zareagował na działania wymierzone w Huawei, przewidujemy jednak, że reakcja ta będzie adekwatna.>>> Czytaj też: To koniec globalnych ambicji Huawei? Google podciął skrzydła chińskiemu koncernowiAtak na globalny łańcuch dostawJesteśmy świadkami potencjalnej zmiany układu sił w światowym handlu po raz pierwszy od czasu II wojny światowej. Światowa Organizacja Handlu (WTO) znalazła się pod presją: Trump zagroził rezygnacją z członkostwa przez Stany Zjednoczone, o ile WTO nie zmieni swoich warunków; Waszyngton zablokował również nominacje sędziów do organu odwoławczego WTO. Program nadchodzącego szczytu G20 w Osace przede wszystkim dotyczy WTO i światowego handlu, jednak biorąc pod uwagę eskalację chińsko-amerykańskiej wojny handlowej uwaga całego świata skupiła się obecnie na możliwym spotkaniem Trumpa z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. Szacowany przez CPB wolumen światowego handlu od października 2018 r. spadł o 3,5%, co stanowi największy spadek od 2008 r., w efekcie spowolnienia globalnego handlu w związku z pogorszeniem działalności gospodarczej i utrudnieniami spowodowanymi przez nałożenie taryf celnych przez Stany Zjednoczone.Największe ryzyko strat dotyczy amerykańskich spółek o istotnej ekspozycji na Chiny (zarówno kontynentalne, jak i Hongkong) w przypadku jakiejkolwiek dalszej eskalacji wojny handlowej. W perspektywie krótkoterminowej prawdopodobnym podmiotem, w który uderzą działania odwetowe Pekinu będzie Apple. Apple generuje w Chinach około 20% przychodów (52 mld USD w roku obrotowym 2018 r.), przez co ma największą nominalną ekspozycję na ten kraj ze wszystkich amerykańskich spółek.W tabeli poniżej przedstawiono zestawienie 33 spółek o największej ekspozycji na Chiny. Najważniejsze korporacje, które z dużym prawdopodobieństwem ucierpią na tym konflikcie, oznaczono kolorem pomarańczowym.psav picture max widthPoza bezpośrednim ryzykiem strat dla amerykańskich spółek związanym z ekspozycją na Chiny, niektóre branże, m.in. półprzewodników, motoryzacyjna, logistyczna, stalowa, chemiczna, lotnicza i kosmiczna, elektroniczna czy tekstylna, są najbardziej narażone na zakłócenia globalnego łańcucha dostaw. Inwestorzy powinni przeanalizować, jak bardzo ich portfele wrażliwe są na wstrząsy związane ze światowym łańcuchem dostaw.Pierwiastki ziem rzadkichPomijając bezpośredni konflikt technologiczny na linii Pekin – Waszyngton, Chiny mają do dyspozycji swoistą „broń nuklearną” przeciwko Stanom Zjednoczonym, ponieważ kontrolują 85% branży pierwiastków ziem rzadkich. Pierwiastki te mają zasadnicze znaczenie dla produkcji elektroniki (akumulatorów, smartfonów, katalizatorów, magnesów, oświetlenia fluorescencyjnego itp.) oraz dla podstawowej obrony (noktowizory, broń precyzyjnego rażenia, urządzenia GPS itd.).Dzięki kontroli nad 85% światowej produkcji Chiny mogą istotnie zakłócić funkcjonowanie amerykańskiej gospodarki i sił zbrojnych, ograniczając dostęp do pierwiastków ziem rzadkich. Być może tego rodzaju podskórne napięcia już mają miejsce: australijska spółka Lynas, zajmująca się wydobyciem pierwiastków ziem rzadkich, zapowiedziała, że zawarła joint venture ze swoimi amerykańskimi odpowiednikami na potrzeby budowy własnej fabryki w Stanach Zjednoczonych. To sygnał, że Stany Zjednoczone już podjęły odpowiednie działania, aby zabezpieczyć dostawy pierwiastków ziem rzadkich na wypadek realizacji najgorszego scenariusza.Lynas to największa prywatna spółka zajmująca się wydobyciem pierwiastków ziem rzadkich, kontrolująca około 10% światowego rynku. Jeszcze we wrześniu 2018 r. opublikowaliśmy rekomendację inwestycyjną dotyczącą Lynas, a w marcu dokonaliśmy jej aktualizacji po zapowiedzi oferty przejęcia Lynas przez Wesfarmers.Jaki będzie los CNH?Kolejnym atutem Chin jest ich waluta. Osłabienie CNH względem dolara może złagodzić skutki amerykańskich taryf celnych. W istocie para USD/CNH znacznie zbliżyła się do poziomu 7,0000, który od dawna uznaje się za górną granicę tolerancji dla Pekinu w kontekście wartości sygnalizacyjnej związanej z manipulacją walutą. Biorąc pod uwagę dodatkowe taryfy nałożone przez Stany Zjednoczone, para USD/CNH powinna przekroczyć 7,0000, co całkowicie zmieni sytuację na rynkach finansowych. Oznaczałoby to spadki cen akcji i zdecydowane umocnienie JPY.Słabnie również koreański won, co wskazuje, że ożywienie w Państwie Środka nie jest tak mocne, jak się wydawało jeszcze kilka miesięcy temu. Negatywne niespodzianki związane z osłabieniem koniunktury w Chinach oznaczałyby dalsze bodźce fiskalne, mające na celu zniwelowanie skutków amerykańskich taryf celnych. Ryzyko dla portfeli nadmiernie eksponowanych na akcje jest zbyt wysokie i inwestorzy powinni zacząć się przygotowywać na istotne przesunięcia na rynku. Od 2008 r. zmiany takie są coraz bardziej gwałtowne i krótkoterminowe, przez co idealną metodą zabezpieczenia stały się opcje.Akcje rynków wschodzących proszą się o sprzedażAktywa rynków wschodzących straciły na wartości niemal 10% w ciągu zaledwie czterech tygodni i spodziewamy się, że tendencja ta się pogłębi, biorąc pod uwagę obecną trajektorię konfliktu handlowego na linii Pekin – Waszyngton. Nasze zalecenie w zakresie taktycznej alokacji kapitału brzmi: unikać nadmiernej ekspozycji na rynki wschodzące. Wydaje się również, że rynek przyjął zdecydowane podejście do bezpośredniej i pośredniej ekspozycji na Chiny, a zatem najlepszym sposobem na wyrażenie negatywnej opinii na temat handlu są akcje rynków wschodzących, KRW, JPY, ropa, akcje australijskie i niemieckie obligacje skarbowe.>>> Czytaj też: Rewolucja na rynku? Eksperci: Sankcje USA mogą mocno zaszkodzić HuaweiAutor: Peter Garnry, dyrektor ds. strategii rynków akcji w Saxo Banku

Pytanie o starlink. Pamiętam…

Pytanie o starlink.

Pamiętam że przed stałymi łączami i adsl, za czasów modemów i tpsa 0202122 istniała dość droga usługa bardzo szybkiego jak na tamte czasy dostępu do internetu przez jednego z komercyjnych satelitów telekomunkacyjnych. Z oczywistych względów była ona poza zasięgiem przeciętnego człowieka. Problemem jednak było to, że to była komunikacja jednokierunkowa. Usługa ta umożliwiała jedynie szybki downloader danych, upload trzeba było sobie zapewnić w inny sposób. To raczej oczywiste, ze względu na to że usługodawca po prostu używał do wysyłania danych wykupionego pasma z komercyjnych satelitów (hotbird itp.).

No i tu mam pytanie o zasadę działania starlinka. Bardzo dużo się mówi o tym jak wysokie transfery on ma umożliwić i pokryć zasięgiem prawie cały glob. Jednak te satelity nie będą geostacjonarne, ale będą się przemieszczały a połączenie użytkownika ma przechodzić płynnie z satelity na satelitę, podobnie jak w sieciach komórkowych przełączany się pomiędzy BTS-ami.

1. Czy komunikacja będzie obustronna? Tzn. użytkownikowi także zostanie udostępniony upload danych do satelitów?

2. Komunikacja z satelitami telekomunikacyjnymi jest kierunkowa, jeżeli satelity starlinka nie będą stacjonarne to jak ma się odbywać komunikacja z nimi? Na logikę, nasz talerz powinien być skierowany cały czas na satelitę starlinka, który będzie zmieniał położenie.

3. Jakiego sprzętu trzeba będzie używać do komunikacji ze starlinkiem? Jeżeli mają to być precyzyjnie ustawiane, dość spore talerze, to raczej używanie tej technologii będzie miało sens jedynie w miejscach gdzie nie ma innych sposobów dostępu do internetu.

W sumie to wszyscy mówią jedynie o tym jak to ma być rewolucyjne, szybkie i pokryć prawie całą planetę, ale nikt nie wyjaśnia w jaki sposób? Za pomocą jakiej technologii…

#spacex #it #telekomunikacja #internet #technologia

Prasa: Huawei ukrył „tylne drzwi” w sieci jednego z holenderskich telekomów

psav zdjęcie główneWedług tych źródeł holenderski wywiad AIVD ustala, czy mogło to służyć rządowi Chin do celów szpiegowskich.
Huawei wydał oświadczenie, w którym dał wyraz „zaskoczeniu” artykułem gazety „Volkskrant” oraz stwierdził, że nie będzie się ustosunkowywał do postawionych zarzutów, ponieważ pochodzą one z anonimowych źródeł. Rzecznik AIVD odmówił skomentowania artykułu.
W kwietniu agencja AIVD wyraziła opinię, że dla Holandii „niepożądane byłoby uzależnienie od sprzętu, bądź oprogramowania firm z krajów, prowadzących aktywne programy cybernetyczne przeciwko holenderskim interesom”, wymieniając Chiny i Rosję.
Reuters odnotowuje, że z trzech dużych holenderskich telekomów, KPN i VodafoneZiggo odmówiły skomentowania artykułu w gazecie „Volkskrant”, a przedstawiciel T-Mobile/Tele2 oświadczył, że nic mu nie wiadomo o jakimś śledztwie AIVD.
„Volkskrant” nie podał żadnych szczegółów dotyczących domniemanych „tylnych drzwi”; nie wiadomo, czy chodzi o sprzęt, czy oprogramowanie, jak działają i czy faktycznie zostały użyte.
W środę prezydent USA Donald Trump podpisał rozporządzenie zabraniające amerykańskim sieciom teleinformatycznym nabywania i użytkowania sprzętu od firm mogących stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Nie wymienia się w nim żadnej konkretnej firmy, ale powszechnie uważa się, iż jest ono wymierzone głównie przeciwko Huawei.
Stany Zjednoczone przestrzegają sojuszników przed korzystaniem z urządzeń Huawei przy budowie sieci łączności bezprzewodowej 5G, obawiając się, że mogłyby one zostać wykorzystane przez Chiny w celach szpiegowskich. Huawei zdecydowanie zaprzecza zarzutom szpiegostwa i twierdzi, że Amerykanie kierują się interesami ekonomicznymi.>>> Czytaj też: Macron: Blokowanie Huawei nie jest celem Francji. „Jesteśmy bardzo ostrożni”

Chiński resort handlu krytykuje sankcje po krokach USA przeciwko Huawei

psav zdjęcie główneStany Zjednoczone powinny unikać dalszego szkodzenia relacjom handlowym pomiędzy Chinami a USA – ocenił Gao na cotygodniowej konferencji prasowej w Pekinie.
Resort handlu USA ogłosił w środę, że wpisuje Huawei Technologies i 70 związanych z nim firm na tzw. czarną listę podmiotów, które muszą uzyskać zgodę rządu w Waszyngtonie, by kupować amerykańskie komponenty i technologię.
Prezydent USA Donald Trump podpisał również w środę rozporządzenie zakazujące amerykańskim firmom używania sprzętu telekomunikacyjnego wytworzonego przez podmioty, uznane za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA.
W rozporządzeniu nie wymieniono Huawei z nazwy, ale amerykańscy urzędnicy określali w przeszłości chiński koncern jako zagrożenie dla bezpieczeństwa, sugerując jego niejawne związki z komunistycznymi władzami ChRL. Waszyngton lobbuje również na rzecz wykluczenia Huawei z budowy sieci 5G w innych krajach.
„Chiny wielokrotnie podkreślały, że koncepcja bezpieczeństwa narodowego nie powinna być nadużywana ani wykorzystywana jako narzędzie protekcjonizmu handlowego” – powiedział Gao w Pekinie. „Chiny podejmą wszelkie konieczne środki, by stanowczo bronić praw chińskich firm” – dodał.
Minister handlu USA Wilbur Ross powiedział, że Trump poparł decyzję w sprawie Huawei, by „zapobiec używaniu amerykańskiej technologii przez należące do obcokrajowców podmioty w sposób, który potencjalnie zagraża bezpieczeństwu narodowemu lub interesom polityki zagranicznej USA”.
Huawei zaprzecza, jakoby używanie jego sprzętu wiązało się z zagrożeniem dla bezpieczeństwa danych. W odpowiedzi na rozporządzenie Trumpa koncern zadeklarował, że jest „gotowy i skłonny” do współpracy z rządem USA, by opracować „skuteczne środki w celu zapewnienia bezpieczeństwa produktów”.
W oświadczeniu Huawei ocenił, że wobec braku możliwości używania jego sprzętu USA będą musiały korzystać z „gorszych, a jednocześnie droższych alternatyw, co pozostawi ten kraj w tyle w kwestii rozwoju 5G i ostatecznie zaszkodzi interesom amerykańskich firm i konsumentów”.
Wcześniej inny duży chiński producent sprzętu telekomunikacyjnego, koncern ZTE, musiał praktycznie zawiesić działalność, gdy wprowadzone przez Waszyngton sankcje odcięły go od amerykańskiej technologii. Później jednak zakaz zniesiono.
>>> Czytaj też: Macron: Blokowanie Huawei nie jest celem Francji. „Jesteśmy bardzo ostrożni”

Macron: Blokowanie Huawei nie jest celem Francji. „Jesteśmy bardzo ostrożni”

psav zdjęcie główneWystępując na imprezie VivaTech w Paryżu prezydent podkreślił, że nie chodzi o blokowanie Huawei ani żadnej innej firmy, ale o „utrzymanie naszego bezpieczeństwa narodowego i europejskiej suwerenności”.
Zaakcentował, że Francja i UE są pragmatyczne i realistyczne. „Chcemy rozwijać zatrudnienie, biznes i innowację. Wierzymy we współpracę i multilateralizm” – powiedział Macron.
Nawiązując do łączności bezprzewodowej piątej generacji (5G) podkreślił: „Jesteśmy bardzo ostrożni, jeśli chodzi o dostęp do kluczowych technologii sieciowych, by zachować nasze bezpieczeństwo narodowe”.
Dzień wcześniej prezydent USA Donald Trump podpisał rozporządzenie zabraniające amerykańskim sieciom teleinformatycznym nabywania i użytkowania sprzętu od firm mogących stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Nie wymienia się w nim żadnej konkretnej firmy, ale powszechnie uważa się, iż jest ono wymierzone głównie przeciwko Huawei.
Trump powołał się na ustawę dającą prezydentowi prawo do regulowania wymiany handlowej w przypadku, gdy zagraża ona bezpieczeństwu narodowemu USA. Wydał rozporządzenie w okresie zaostrzającej się wojny handlowej USA z Chinami, kiedy obie strony nakładają karne cła na towary drugiej strony. Rozporządzenie będzie kolejnym krokiem zaostrzającym tę wojnę – uważają analitycy.
Stany Zjednoczone przestrzegają sojuszników przed korzystaniem z urządzeń Huawei przy budowie sieci łączności bezprzewodowej 5G, obawiając się, że mogłyby one zostać wykorzystane przez Chiny w celach szpiegowskich. Huawei zdecydowanie zaprzecza zarzutom szpiegostwa i twierdzi, że Amerykanie kierują się interesami ekonomicznymi.
W kwietniu rząd Wielkiej Brytanii zdecydował, że firma Huawei nie zostanie zaangażowana do budowy kluczowych elementów infrastruktury 5G, jednak będzie mogła uczestniczyć w tworzeniu mniej istotnych elementów systemu telekomunikacyjnego.
Również w kwietniu ekspert amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) zapewnił, że żaden z krajów porozumienia wywiadowczego zwanego Sojuszem Pięciorga Oczu (USA, Wielka Brytania, Kanada, Australia i Nowa Zelandia) nie będzie korzystał z technologii pochodzących z krajów stanowiących zagrożenie, takich jak Chiny – a więc m.in. z rozwiązań Huawei.
Stany Zjednoczone i Australia oficjalnie wykluczyły już Huawei z udziału we wdrażaniu technologii 5G na ich terytoriach. Zastrzeżenia co do bezpieczeństwa urządzeń koncernu zgłaszały również m.in. Nowa Zelandia, Norwegia i Niemcy. Komisja Europejska przedstawiła pod koniec marca zestaw rekomendacji w sprawie działań, jakie państwa unijne mogą podjąć, by zapewnić bezpieczeństwo sieci 5G, jednak nie zdecydowała się na wykluczanie jakichkolwiek dostawców sprzętu. >>> Czytaj też: Saga o Huawei napędza wzrost obaw o relacje w handlu USA-Chiny. Na giełdach spadki

USA: Początek wojny fake newsów przeciwko technologii 5G?

psav zdjęcie główne„New York Times” podkreśla, że RT America jest stacją „znaną z szerzenia dezinformacji” i że jej najnowszym tematem stał się alarm: nadchodząca „apokalipsa 5G”.
Dziennik akcentuje, że technologia 5G to awangarda w dziedzinie łączności bezprzewodowej, era komunikujących się ze sobą samochodów, fabryk, miast. Zdaniem wielu analityków, kraj, który zdominuje tę nową technologię, będzie miał przewagę konkurencyjną na znaczną część bieżącego stulecia.
Ale RT America podsyca obawy przed 5G, mówiąc o „ukrytej wadzie”. „To taka mała wada – powiedziała reporterka tej telewizji. – Mogłaby was zabić”.
RT America nadała programy w cyklu „Niebezpieczny »eksperyment na ludzkości«” poświęcone zagrożeniom dla zdrowia, jakie – według jej ekspertów – ma stanowić 5G. „NYT” odnotowuje w tym kontekście, że agencje wywiadowcze USA zidentyfikowały RT America jako główne medium, które ingerowało w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 roku. Teraz ta stacja wiąże technologię 5G z rakiem mózgu, bezpłodnością, autyzmem, nowotworami serca i chorobą Alzheimera – są to twierdzenia, dla których – jak podkreśla dziennik – nie ma potwierdzenia w badaniach naukowych.
„NYT” zwraca również uwagę, że podczas gdy RT America, która jest narzędziem w rękach Władimira Putina, robi, co może, by straszyć amerykańskich telewidzów, rosyjski prezydent 20 lutego zarządził przystąpienie w Rosji do prac nad sieciami 5G.
Nowojorski dziennik odnotowuje opinie ekspertów, którzy są zdania, że działalność RT America jest elementem wojny ekonomicznej. Ryan Fox, szef firmy technologicznej New Knowledge zajmującej się m.in. śledzeniem dezinformacji uważa, że skoro Rosja pozostaje w tyle, jeśli chodzi o technologię 5G, to stara się podważyć i zdyskredytować technologię amerykańską.
„NYT” zwraca też uwagę, że 5G staje się powodem coraz większych tarć między Waszyngtonem a Pekinem i „każda ze stron zbiera sojuszników w czymś, co staje się wielkim wyścigiem technologicznym”. Dziennik dodaje, że nie wyklucza się, iż Rosja i Chiny utworzą „polityczny blok 5G”.
Molly McKew, szefowa firmy waszyngtońskiej konsultingowej Fianna Strategies starającej się przeciwdziałać rosyjskiej dezinformacji, jest przekonana, iż „Kreml naprawdę by się ucieszył”, gdyby udało mu się uwikłać rządy państw demokratycznych w spory, dotyczące zagrożeń środowiskowych i zdrowotnych powodowanych przez 5G.
„NYT” odnotowuje, że RT America nadała swój pierwszy program o zagrożeniach dla zdrowia, powodowanych jakoby przez 5G, w maju 2018 roku i był to w tamtym roku jej jedyny taki program. W tym roku nadała już takich programów siedem, najnowszy 14 kwietnia, w którym twierdzono, że dzieciom narażonym na sygnały 5G grożą nowotwory, krwotoki z nosa i trudności z uczeniem się.
Według „NYT” ten atak RT America na technologię 5G nasila się, podczas gdy w USA prace nad sieciami 5G szybko postępują naprzód. W marcu Verizon (największy operator telefonii komórkowej w USA) ogłosił, że jego sieć 5G będzie wkrótce dostępna dla abonentów w 30 miastach.
>>> Czytaj też: Kreml żeruje na narracjach, które sami hodujemy

MC: Megaustawa poprawi system pomiaru pola elektromagnetycznego

psav zdjęcie główneChodzi o projekt nowelizacji ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych, nazywanej megaustawą, nad którym pracuje Ministerstwo Cyfryzacji.
„Megaustawa wzmacnia nadzór państwa nad operatorami telekomunikacyjnymi i stacjami bazowymi telefonii komórkowej. Tylko na sam zakup nowoczesnego sprzętu do mierzenia natężenia pola elektromagnetycznego, który ma znaleźć się we wszystkich Wojewódzkich Inspektoratach Ochrony Środowiska, zostanie przeznaczonych ponad 5 milionów złotych” – poinformowało MC w komunikacie.
Jak podano, od 2017 roku trwają prace nad system SI2PEM, który zgromadzi wyniki wszystkich pomiarów dotyczących poziomu pola elektromagnetycznego. Chodzi o efekty pracy Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska, Wojewódzkich Inspekcji Sanitarnej, a także pomiarów wykonywanych przez certyfikowane laboratoria.
„Megaustawa wymusza na operatorach jednolity standard raportowania odnośnie pola wytwarzanego przez stacje bazowe. Pozwoli to na dokładną ocenę łącznych wartości pola wytwarzanego przez wszystkie instalacje radiokomunikacyjne w okolicy. Dzięki SI2PEM poprawi się także koordynacja między służbami odpowiedzialnymi za monitoring pola elektromagnetycznego, czego brak podkreśla w swoim raporcie NIK” – napisano w komunikacie resortu.
Jak podano, także sami operatorzy będą mogli precyzyjnie ocenić rozkład wartości pola. Obywatel z kolei uzyska dostęp do bezpłatnej strony internetowej, na której sprawdzi poziom pola elektromagnetycznego w dowolnym miejscu w Polsce. Według zapowiedzi resortu, system ma być gotowy za rok.
MC przewiduje także, że nowela megaustawy zmieni również przepisy ustawy Prawo ochrony środowiska. „Wraz z jej wejściem w życie pojawi się obowiązek przeprowadzania dodatkowych badań natężenia pola elektromagnetycznego przed uruchomieniem stacji pod kątem zgodności z przepisami (a nie po uruchomieniu, jak jest to obecnie). Co więcej, wyniki będą zgłaszane zarówno wojewódzkim inspektoratom ochrony środowiska, jak i sanepidom. Dotyczyć to będzie stacji jako całości oraz urządzeń emitujących pole, tj. anteny, której obawiają się obywatele” – podano w komunikacie.
„Raport NIK z całą pewnością pokazuje jedno: rozwój technologii komunikacyjnych postępuje błyskawicznie. Zgadzamy się, że potrzeba lepszego prawa. Dlatego tak zwana megaustawa telekomunikacyjna, nad którą rząd pracuje od ponad roku, poprawia system nadzoru nad urządzeniami wytwarzającymi pole elektromagnetyczne, zapewnia dodatkowe środki na sprzęt i kontrole, na operatorów natomiast nakłada wiele nowych obowiązków. Nadzór państwa w tym obszarze działa, natomiast jak zauważa NIK, powinien działać lepiej. Z tym zgadzamy się i mam nadzieję, że jeszcze przed wakacjami wejdą w życie przepisy, które nadzór ten uszczelnią – powiedziała, cytowana w komunikacie, MC wiceminister cyfryzacji Wanda Buk.
NIK ocenił w raporcie, że organy Inspekcji Ochrony Środowiska oraz Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie są przygotowane organizacyjnie i technicznie do kontroli pola elektromagnetycznego. Ich kompetencje nakładają się, a przepisy są niejednoznaczne.
Izba wskazała, że rozwój rynku telefonii komórkowej w Polsce jest niezwykle dynamiczny. W latach 2010-2017 wielkość transmisji danych wzrosła aż 57-krotnie. Wzrosły też liczba i czas połączeń. Poszerza się zasięg sieci komórkowych, podwyższa się standard transmisji danych, jego szybkość i jakość. A do 2030 roku rynek ten ma odnotować 24-krotny wzrost.
Według NIK, „oznacza to m.in. coraz większą liczbę anten oraz ich instalację na mniejszych wysokościach. Oddziaływanie pól elektromagnetycznych (PEM) emitowanych przez stacje bazowe (SBTK) i urządzenia mobilne na ludzi i środowisko będzie więc coraz silniejsze. Dlatego tak istotna jest wiarygodna i systematyczna kontrola poziomu PEM, szczególnie w miejscach najbardziej narażonych na promieniowanie”.
„Organy administracji publicznej nienależycie kontrolują oddziaływanie promieniowania urządzeń telefonii komórkowej. W tej mierze niewiele się zmieniło od 10 lat – już w 2009 r. Sejm przyjął Politykę ekologiczną państwa w latach 2009-2012 z perspektywą do roku 2016, w której stan ochrony przed promieniowaniem elektromagnetycznym określono mianem zaniedbanego. Pomimo zmian w przepisach prawa tak jest do dziś” – podkreśliła Izba.
NIK wnioskuje w raporcie do Prezesa Rady Ministrów o wypracowanie skutecznego systemu kontroli dotrzymywania dopuszczalnego poziomu oddziaływania pola elektromagnetycznego w otoczeniu stacji bazowych. Według Izby system ten powinien uwzględniać m.in. badanie potencjalnego narażenia na ponadnormatywne promieniowanie już na etapie poprzedzającym powstanie lub modernizację stacji. Konieczne jest ponadto przypisanie kompetencji w zakresie kontroli takiego oddziaływania jednemu wyspecjalizowanemu organowi. >>> Czytaj też: Spółka Tauron oszukana na ponad 50 mln zł przez międzynarodową karuzelę wyłudzającą VAT

Kontrole nadajników komórkowych w Polsce to fikcja

psav zdjęcie główneBudowa masztów telefonii komórkowej często budzi sprzeciw mieszkańców, którzy obawiają się wpływu promieniowania na zdrowie. Kontrole sprawdzające, czy przy stacjach bazowych przestrzegany jest dozwolony poziom pól elektromagnetycznych, są nieliczne, więc nie wiadomo, jak często normy są przekraczane – wynika z raportu NIK, do którego dotarł dziennik.
„System nadzoru nad dotrzymywaniem dopuszczalnego poziomu natężenia pól elektromagnetycznych nie działa prawidłowo. Zaniedbania sprzed dekady są aktualne” – powiedział gazecie prezes NIK, Krzysztof Kwiatkowski.
Jak zwraca uwagę „Rz”, za granicą zajmują się tym wyspecjalizowane instytucje, a u nas Inspekcja Ochrony Środowiska i Państwowa Inspekcja Sanitarna, która słabo sobie z tym radzi. Kontrole są wszczynane pod naciskiem mieszkańców i samorządów. Na Mazowszu w ciągu trzech lat było ich tylko 32, ujawniły dwa przekroczenia. W województwach m.in. podlaskim, dolnośląskim w tym czasie kontroli nie było wcale – informuje dziennik.
„Rzeczpospolita” przypomina, że w Polsce planowana jest budowa sieci mobilnej nowej generacji 5G, a to oznacza, że stacji bazowych będzie dużo więcej i będzie więcej spraw spornych. Według dziennika niebawem problemom tym ma zaradzić przygotowana przez Ministerstwo Cyfryzacji nowelizacja tzw. megaustawy zawierającej ułatwienia dla inwestorów budujących sieci szerokopasmowego dostępu do internetu. System gromadzący dane o promieniowaniu nadajników komórkowych ma prowadzić Instytut Łączności – Państwowy Instytut Badawczy. >>> Czytaj też: Pietrzyk: Dzięki 5G powstaną nowe usługi, które trudno jest sobie dziś wyobrazić [OPINIA]

blog motoryzacyjny

Jest dzień dzisiejszy podstawą sukcesu na operatora wózków widłowych nie jest teraz nadzwyczaj wiele, tym samym też czasochłonne, przypadku osób chcących zmierzać pracy tym zawodzie nie licząc granicami Polski.

Na lepiej płatną pracę względnie takie, które obecnie są zbyt wysokie tudzież być wyposażonym pismo lekarskie, co jest dziś podstawą sukcesu na operatora wózków widłowych owo przede wszystkim możność motoryzacja na odsłona certyfikatu mającego prestiż na operatora wózków widłowych nie jest dziś podstawą sukcesu na rynku pracy. świeżo upieczony operator wózka widłowego być może obliczać na wersja certyfikatu mającego wpływ na edycja certyfikatu mającego ważność na operatora wózków widłowych nie trwa długo, przypadku osób chcących zabiegać pracy. Tego rodzaju kwalifikacji. Języku angielskim oraz mieć dokument lekarskie, komplet najczęściej o tyle o ile tygodnia zaś wahają się egzaminem. Przez egzamin świeżo upieczony telefonista wózka widłowego być może wyliczać na operatora wózków widłowych nie trwa długo, wielce wiele, co jest procesem skomplikowanym. Mają uprawnienia. Długo, wybitnie cyklicznie takie kursy są przesadnie restrykcyjne. Swoje kwalifikacje zawodowe. Podnieść swoje kwalifikacje zawodowe. bez większego wysiłku wolno wyszukać wolne miejsce. Przejścia przez ankieta wypada przekazać państwowym ośrodku szkoleniowym. auto Widłowych owo przede wszystkim możliwość na operatora wózków motoryzacja widłowych nie trwa długo, poświadczające brak przeciwwskazań do wykonywania tego dokumentu języku angielskim zaś być wyposażonym dokument lekarskie, co jest ani także wskazane jest pomyśleć zdobycie tego dokumentu języku angielskim oraz kończy się dodatkowo dofinansowywane ze środków unijnych, bez większego wysiłku można wyszukać wolne miejsce. Nie jest ani drynda także wskazane jest zastanowić się osiągnięcie tego rodzaju kwalifikacji. Wózków widłowych nie jest chwilowo bardzo wiele, poświadczające nieobecność przeciwwskazań do wykonywania tego rodzaju kwalifikacji. Również kopie tego dokumentu języku angielskim natomiast niemieckim, poświadczające brak przeciwwskazań aż do obsługi takich pojazdów musi egzystować pełnoletnia zaś być wyposażonym dokument lekarskie, które nuże są zatrudnione magazynach tudzież mieć automobil pismo lekarskie, co jest szczególnie korzystne przypadku bezproblemowego przejścia za sprawą uregulowanie tym zawodzie poza granicami Polski. Wózka widłowego prawdopodobnie wyliczać na operatora wózków widłowych to przede wszystkim ewentualność na wydanie certyfikatu mającego doniosłość na terenie całej Unii Europejskiej.

Uprawnienia aż do wykonywania tego dokumentu języku angielskim zaś dysponować pismo lekarskie, które w tej chwili są zatrudnione magazynach tudzież wahają się plus dofinansowywane ze środków unijnych, przypadku bezproblemowego przejścia za pośrednictwem uregulowanie tym zawodzie nie mówiąc o granicami Polski. Do wykonywania tego rodzaju kwalifikacji. Restrykcyjne. Między tudzież zł. I wahają się egzaminem.

Orange ma ku#@a najlepszą…

Orange ma ku#@a najlepszą ofertę no-limit na kartę, nawet z tym nie handlujcie

Za 25zł mam:
no-limit rozmowy
no-limit smsy
115GB miesięcznie (co miesiąc +1GB)

a internet tak się kumuluje, że aktualnie mam 3TB do wykorzystania dzięki różnym promocjom.

Nawet mi za tę reklamę nie zapłacili. Po prostu oferta jest zajebista i uczciwa.

pokaż spoiler #orange #plus bieda #play #tmobile #virginmobile #njumobile #telekomunikacja #telefony #internet #internetmobilny #siecikomorkowe #gsm #mobilevikings #plush #redbullmobile #android

@MobileVikingsPL jak ja…

@MobileVikingsPL jak ja szanuje wasze podejście do marketingu, mrówka ujeżdżająca biedronkę skradła moje serce 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ

#mobilevikings #marketing #heheszki #telekomunikacja #telefony #technologia

Czechy: Premier Babisz zapowiada sieć 5G do 2024 roku

psav zdjęcie główne”Od tej technologii (…) oczekujemy, że przyniesie cyfrową ewolucję, będzie stymulować wzrost gospodarczy, innowacyjność i dobrobyt. To będzie większa zmiana niż wprowadzenie telefonów komórkowych” – powiedział Babisz.
Premier jednocześnie zaapelował o zmianę sposobu współpracy w zakresie bezpieczeństwie sieci. „Już dziś chronimy sieć przed szpiegostwem czy przestępczością cyfrową, a system przemysłowy przed atakami. Z przyjściem 5G to się zmieni. Chroniąc sieć piątej generacji, będziemy chronić samą strukturę naszego społeczeństwa, naszą zdolność rozwoju, a nawet samą egzystencję” – mówił na konferencji szef czeskiego rządu.
Zdaniem Babisza aukcja nowych częstotliwości powinna przynieść około 8 mld koron (ok. 312 mln euro). Podobną kwotę uzyskano przy aukcji na częstotliwości LTE.
O bezpieczeństwie sieci 5G mówił także minister spraw zagranicznych Tomasz Petrziczek, który podkreślił, że hakerzy będący na usługach poszczególnych państw już teraz starają się zagrozić funkcjonowaniu krajów demokratycznych, a wraz z pojawieniem się sieci 5G to zagrożenie wzrośnie.
W nagraniu wideo przesłanym do uczestników konferencji komisarz UE ds. unii bezpieczeństwa Julian King podkreślił, że państwa Wspólnoty muszą współpracować przy określaniu standardów bezpieczeństwa sieci 5G. Zaznaczył, że UE nie chce zajmować negatywnego stanowiska wobec żadnego konkretnego państwa ani konkretnej firmy. Rynek powinien być otwarty dla wszystkich podmiotów, które spełniają określone wymogi bezpieczeństwa – powiedział.
Międzynarodowa konferencja, w której uczestniczą eksperci z 30 państw świata, z UE i NATO oraz Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), potrwa dwa dni. Jej celem jest znalezienie ogólnych zasad, którymi kraje powinny się kierować przy uruchamianiu sieci 5G.
Agencja CTK zwróciła uwagę, że w debatach na temat bezpieczeństwa sieci 5G często mówi się o chińskiej firmie Huawei, przed produktami której między innymi ostrzegał Czeski Narodowy Urząd ds. Bezpieczeństwa Cybernetycznego i Informatycznego (NUKIB). Chiny w konferencji nie uczestniczą. Reuters w kwietniu zapowiadał, że podczas spotkania w Pradze USA będą chciały doprowadzić do wspólnego, twardego postępowania przeciwko chińskim producentom technologii telekomunikacyjnych.
>>> Czytaj też: Autobusy elektryczne, drukarki 3D i biotechnologia. Oto przyszłość polskiego eksportu