Opiszę, ku przestrodze, swoją…

Opiszę, ku przestrodze, swoją jeszcze niezakończoną przygodę ze słynnym pomarańczowym operatorem – Orange.

EDIT na końcu tekstu XD

tl;dr;

pokaż spoiler jeśli zachęci was usługa orange, zastanówcie się dwa razy czy chcecie mieć do czynienia z ich obsługą klienta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Szukałem oferty internetu w nowym mieszkaniu. Zdecydowałem się na Orange Love z LTE, bo dawali dużo GB, które swobodnie przechodzą między telefonem, a kartą w modemie. Nie ma w moim budynku dostępu do światłowodu, a nawet kablówki UPC, więc trochę byłem skazany na tę opcję, no bo nikt rozsądny nie brałby Neostrady na kablu telefonicznym XD

No i spoko, wszystko załatwione przez telefon, kurier przyjechał, karta włożona, no to chcę skorzystać z internetu.

Pierwszy problem – karta włożona w modemie nie działa. Musiałem zadzwonić na infolinię, żeby pan coś tam kliknął/aktywował/cholerawieco. To chyba nie jest normalna sytuacja. No ale nic, małe potknięcie, jeszcze wtedy.

Po maksymalnie dwóch miesiącach zaniepokoiło mnie działanie mojego modemu LTE – Orange Airbox 2 LTE (Alcatel). Otóż ten co jakiś czas potrafił się samoczynnie wyłączyć, bez żadnych towarzyszących zmian (nie nagrzewał się, nieważne czy na kablu czy baterii). Zacząłem grzebać w internecie i co się okazało – ten sprzęt to totalne gówno, jeden z „ekspertów” na ich forum napisał nawet, że w sumie to najlepiej wymienić modem na inny XD

Czyli tak, uświadomiłem sobie, że Orange świadomie wcisnął mi (bo jest sprzedawcą na fakturze) jakiś bubel. Co najlepsze, nie tylko mi, bo jest to podstawowy i na pewno zdecydowanie najczęściej wybierany modem LTE (ups, już od jakiegoś czasu nie, ciekawe dlaczego zniknął ( ͡º ͜ʖ͡º)). Teraz oczywiście żałuję, że poleciałem wedle cebuli i skusiła mnie wizja urządzenia za raptem 30 złotych, by móc korzystać z LTE stacjonarnie. Myślałem, że podstawowy modem również będzie spełniał swoją podstawową funkcję, czyt. działał bezawaryjnie. Głupi ja ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Z czasem problem zaczął coraz bardziej uprzykrzać korzystanie z Internetu – za każdym razem trzeba było otwierać pokrywę, wyjmować baterię i włożyć ponownie, włączyć modem i podłączyć się do sieci, by móc na nowo korzystać z Internetu, zazwyczaj od kilku do 30 minut, bo znowu wtedy zdarzało się to samo.

No to moja leniwa dupa kazała mi zadzwonić na infolinię – dowiedziałem się tyle, że MOGĘ zostawić sprzęt w salonie. Aha, okej. Idę więc do salonu, jest koniec czerwca.

Salon w Złotych Tarasach – osób w kolejce ze 40, nie wiem gdzie one były w sumie, więc raptem poczekałem godzinkę (XD). Pani mnie przyjmująca uczyła się, co nie pomogło sprawie. No więc tak czego się dowiedziałem – tych modemów (opatrzonych wizerunkiem Orange) już nie wymieniają, bo ich nie mają i nie prowadzą ich sprzedaży, więc te idą do jakiegoś januszowego serwisu do naprawy. I nie dostanę chociaż modemu zastępczego? No nie, nie mają XD No dobrze, chuj, zgłaszam z tytułu gwarancji. Aha, system padł i się nie da. Zapraszamy w poniedziałek.

Idę więc w poniedziałek, tym razem do innego salonu, bo to jak to tam wyglądało, to mnie trochę przeraziło. Znowu oczekiwanie godzinkę w kolejce. Pani wypełniła formularz zgłoszenia reklamacji z tytułu gwarancji producenta (no właśnie). Powiedziałem już wtedy, że ja w sumie mogę dopłacić do lepszego urządzenia, jeśli tak się da, byle nie mieć z tym czymś więcej do czynienia. Usłyszałem, że nie ma takiej opcji.

Po dwóch tygodniach sms – „zapraszamy po odbiór urządzenia” (ani kiedy, ani gdzie, trochę bieda). Zabieram modem, na raporcie z naprawy widzę:

Opis naprawy: Aktualizacja oprogramowania.

DWA KURWA TYGODNIE, żeby zaktualizowali oprogramowanie, które, jeśli oni nie mają „tajnych” aktualizacji, to i ja robiłem XD

Kręciłem głową na sam widok tego protokołu. Nie myliłem się – dosłownie po dwóch minutach po włączeniu, to samo XD

Wracam na następny dzień do tego samego salonu, tej samej pani – „ojej, naprawdę nie naprawili?”. Pani ewidentnie przyjęła strategię „jaki ten serwis straszny” próbując zmazać winę i odpowiedzialność z Orange. W KOLEJNEJ REKLAMACJI napisała:

router sam się restartuje oraz wyłącza. Karta sim była wymieniona na nową [nie była] i nic nie pomogło, proszę o skuteczną naprawdę klient nie może korzystać z internetu bo serwis zamiast naprawić tylko aktualizacje wgrywa przez co traci klient

Zrezygnowany, pytam czy to kolejne dwa tygodnie, a więc łącznie miesiąc bez urządzenia by móc korzystać stacjonarnie z internetu (siedziałem ile mogłem na hotspocie nagrzanego iPhone’a). Jedyny pozytywny aspekt trzeciej wizyty w salonie to ten, że niezależnie od sukcesu naprawy, złożę za pomocą pani reklamację na sam serwis. Aha, no fajnie, ale naprawcie.

Mamy 17 sierpnia, przewidywany termin rozpatrzenia reklamacji na zgłoszeniu to 30 lipca. Co ciekawe, już 23 lipca dostałem smsa:

Wyjasniamy zgloszenie. Odpowiemy najpozniej do 15.08.2019. Przepraszamy za opoznienie. Orange

brak słów XD Nie wiem w sumie co teraz najlepiej zrobić. Półtorej miesiąca bez urządzenia, oczywiście gwarancja nie przewiduje terminu, a do ustawowych 30 dni jeszcze trochę. No to pomyślałem, że jak oni sobie w takie kulki lecą, to chociaż im zrobię reklamę tych praktyk ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Będę w poniedziałek dzwonił do tego salonu, na pewno zgłoszę reklamację z tytułu rękojmi. Coraz bliżej jestem kupna modemu, ale wiem, że jeżeli to zrobię, to mogę machnąć ręką na tych skurwysynów i ujdzie im to płazem, jak pewnie robi większość ludzi w końcu (co ciekawe, Orange usunęło adres emailowy boku – reklamację internetowo przyjmuje tylko konsultant na czacie, który po nieformalnym opisaniu sprawy powiadamia jedynie „reklamacja została przyjęta” – piszę to, bo w tym osobnym zgłoszeniu przesłano mi później smsa, że jeżeli dodam protokół naprawy i nie wykonywano połączeń w reklamowanym okresie [domyślam się, że z tej drugiej karty LTE], to dokonają zwrotu abonemantu). Najpierw zadzwonię na infolinię UOKiK-u, może tam coś podpowiedzą.

EDIT właśnie sprawdziłem status naprawy (bazując na pierwszej naprawie, tak nie wiedziałbym kto to naprawia, a więc gdzie to sprawdzić) poprzez imei: NAPRAWILI. Wymienili płytę główną i baterię. Wysłali. Kurier FedEx dostarczył do salonu. Kiedy? 1 sierpnia XD Ja nie dostałem żadnej informacji, listownie, smsowo, emailowo. Co w takim razie mogę zrobić? Pewnie jak zadzwonię, to okaże się, że w salonie go mają, ale mimo, że naprawiony, to wciąż, proces reklamacji nie został zakończony, bo nie przesłali mi informacji o możliwości odbioru, a wydaje mi się, że większość klientów żyła by w pełni przekonana, że wciąż jest w naprawie, nie sprawdzając statusu naprawy (zobaczymy czy będzie działał XD).

#orange #chujoweuslugi #telekomunikacja #lte #siecikomorkowe #internet #internetmobilny

Czy to koniec wysokich opłat za przesyłki transgraniczne?

psav zdjęcie główneWprowadzono sankcje na operatorów, którzy nie wypełniają obowiązków informacyjnych, wynikających z rozporządzenia unijnego w sprawie transgranicznych usług doręczania paczek. Sankcje nakładane będą za nieprzekazywanie Urzędowi Komunikacji Elektronicznej informacji wskazanych w rozporządzeniu oraz publicznych cenników opłat za doręczanie pojedynczych paczek – informuje CIR.
Rozporządzenie unijne ma poprawić dostęp użytkowników do cenników opłat za usługi transgranicznych doręczeń paczek oraz zapewnić przejrzystość wykonywania tych usług. Powinno to korzystnie wpłynąć na ceny oferowanych usług.
Wysokie ceny za transgraniczne usługi doręczania paczek są uważane za jedną z głównych przeszkód transakcyjnych dla kupujących online i sprzedawców internetowych. Brak przejrzystości cen zachęca niekiedy operatorów, aby pobierać wysokie opłaty bez wyraźnego związku z rzeczywistymi kosztami. Chodzi o to, aby ułatwić klientom (obywatelom i przedsiębiorcom) porównywanie cen i warunków świadczenia transgranicznych usług doręczania paczek, co może wpłynąć na obniżkę cen tych usług – napisano w komunikacie.
Projekt określa, że wysokość kary pieniężnej za niedostarczenie prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej wymaganych informacji i dokumentów związanych z transgranicznymi usługami doręczania paczek – nie będzie mogła przekroczyć 2 proc. przychodu z działalności, osiągniętego przez dany podmiot w roku obrotowym poprzedzającym wymierzenie kary.
Operatorzy, którzy nie przekazali dotychczas informacji o swojej działalności, powinni to zrobić do 10 stycznia 2020 r. – zakłada projekt. Chodzi o operatorów, którzy świadczyli usługi doręczania paczek przed dniem wejścia w życie tej ustawy i przed tym dniem nie przekazali prezesowi UKE wskazanych informacji. Operator rozpoczynający świadczenie usług doręczania paczek powinien przekazać prezesowi UKE informacje o swojej działalności niezwłocznie po dniu rozpoczęcia świadczenia tych usług.
CIR informuje, że zgodnie z rozporządzeniem unijnym, operatorzy – świadczący usługi doręczania paczek, zatrudniający średnio co najmniej 50 osób zaangażowanych w świadczenie usługi, muszą przekazywać organom regulacyjnym informacje o swojej działalności oraz o oferowanych usługach i warunkach ich świadczenia – w tym m.in. o cenach usług i warunkach składania skarg.
Przedsiębiorcy, którzy zawierają z konsumentami umowy sprzedaży na odległość (obejmujące transgraniczną wysyłkę paczek) muszą – przed zawarciem umowy – udostępnić im informacje o opcjach dostawy transgranicznej i ich cenach oraz o procedurach rozpatrywania skarg.
Krajowy organ regulacyjny, w przypadku Polski prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, przekazuje Komisji Europejskiej cenniki przedstawione przez operatorów.
W przypadku podejrzenia, że opłaty za transgraniczne doręczenie pojedynczej paczki w ramach usługi powszechnej są zawyżone – krajowy organ regulacyjny ocenia, czy opłaty te rzeczywiście nie są nadmiernie wysokie. W przypadku Polski taką oceną zajmuje się UKE. W naszym kraju także prezes UKE jest odpowiedzialny za egzekwowanie obowiązków informacyjnych nałożonych na operatorów oraz stosowanie wobec nich sankcji za uchybienie tym obowiązkom.
Nowe rozwiązania mają obowiązywać od 23 listopada 2019 r. >>> Czytaj też: UOKiK ukarał UPC. Prawie 33 mln zł kary za niedozwolone klauzule

UOKiK ukarał UPC. Prawie 33 mln zł kary za niedozwolone klauzule

psav zdjęcie głównePrezes UOKiK Marek Niechciał uznał, że UPC, (dostawca usług internetowych i telekomunikacyjnych) stosował w swoich umowach klauzule niedozwolone umożliwiające m.in. jednostronne podwyższenia abonamentu za kablówkę oraz wprowadzenie istotnych zmian w warunków świadczonych usług.
Firma UPC ma zapłacić prawie 33 mln zł kary za stosowanie niedozwolonych klauzul w umowach, a także zwrócić klientom niesłusznie naliczone opłaty – poinformował we wtorek Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
„Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów docierały skargi na to, że UPC Polska jednostronnie wyłącza niektóre kanały i podwyższa abonament. W związku z tym, prezes UOKiK przeanalizował regulaminy i wzorce umowne i wydał decyzję, w której uznał klauzule stosowane przez UPC Polska za niedozwolone” – czytamy w komunikacie UOKiK.
Prezes UOKiK nakazał UPC Polska poinformować konsumentów o decyzji i oddać im opłaty za podwyżki abonamentu czy nieuzasadnione wezwanie technika. Przedsiębiorca powinien też przywrócić klientom usunięte kanały telewizyjne, jeżeli są one nadal dostępne w ofercie.
Jak informuje komunikat, prezes UOKiK uznał za niedozwolone klauzule, w których UPC Polska gwarantował tylko liczbę kanałów telewizyjnych o określonej tematyce, a nie konkretne programy wskazane w wykazie. Działo się to, ponieważ operator przyznał sobie prawo do dowolnej i jednostronnej zmiany kanałów lub mógł je usunąć w trakcie trwania umowy, co potwierdzają skargi konsumentów. Wiele osób wybrało ofertę UPC ze względu na dostępność konkretnych kanałów. Potem je im wyłączano.
UPC twierdził, że wyłączenie kanałów nie jest zmianą umowy. Uznawał też, że klienci, którzy mają umowy na czas określony i chcą zrezygnować z usług firmy, powinni ponosić dodatkowe opłaty. UOKiK uznał, że operator w umowach na czas określony nie może zmieniać ustalonych w nich istotnych warunków, a do takich należy wykaz kanałów. W takiej sytuacji osoby, które miały umowy na czas określony, powinny mieć prawo do rezygnacji z usług UPC. W umowach na czas nieokreślony kanały mogą się zmienić tylko z ważnych przyczyn wymienionych w regulaminie lub umowie.
Z kolei zastępca dyrektora delegatury UOKiK w Bydgoszczy Krzysztof Lehmann wskazał, że „UPC zastrzegał przy umowach na czas nieoznaczony, że ma prawo zwiększyć abonament od 5 do 8 zł raz w roku, jednak nie podawał z jakich przyczyn”.
Ponadto – jak zaznaczył – nieprawidłowe jest „arbitralne decydowanie o tym, czy wizyta technika była nieuzasadniona. Wtedy UPC obciążał konsumenta opłatą 50 zł. Ocena tego, czy serwis był potrzebny, była jednostronna, a konsument nie mógł jej zweryfikować. Mogło to również zniechęcać klientów do składania reklamacji” – czytamy w informacji.
Cytowany w informacji Lehmann za zbyt ogólne uznał przesłanki do wypowiedzenia klientowi umowy lub ich brak. Np. UPC zastrzegał, że może to zrobić z „ważnych przyczyn, w szczególności prawnych, technicznych, organizacyjnych lub ekonomicznych”. Tym samym klient nie wiedział, jakie czynniki sprawią, że nie będzie mógł korzystać z usług UPC – napisano w informacji.
Kara za stosowanie klauzul niedozwolonych wyniosła prawie 33 mln zł (32 858 511 zł). Prezes UOKiK nakazał UPC Polska poinformować konsumentów o decyzji i oddać im opłaty za podwyżki abonamentu czy nieuzasadnione wezwanie technika. Przedsiębiorca powinien też przywrócić klientom usunięte kanały telewizyjne, jeżeli są one nadal dostępne w ofercie.
>>> Polecamy: Codzienny seans nienawiści trwa. Kto pomoże widzom TVP? [OPINIA]

Budowana przez Europę…

Budowana przez Europę kosmiczna laserowa infostrada jest coraz bliżej ukończenia. Wystartował kolejny kluczowy element rewolucyjnego systemu niczym z filmów sci-fi. Poznaj system za 500 mln euro, który współfinansujesz a o istnieniu którego zapewne nawet nie wiedziałeś.

Link do znaleziska: SpaceDataHighway – globalny system komunikacji laserowej

Interesujące? Dziękuję Ci za wykop!

#europa #technologia #geopolityka #kosmiczneinfo #liganauki #kosmos #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #informatyka #scifi #telekomunikacja

Na orbitę geostacjonarną…

Na orbitę geostacjonarną (GEO) wyniesiony został czwarty i ostatni satelita telekomunikacyjny rosyjskiej serii Blagovest.

Link do znaleziska: Rosja ma nową konstelacją wojskowych satelitów do komunikacji

Interesujące? Dziękuję Ci za wykop!

#rosja #geopolityka #kosmos #wojsko #militaria #ciekawostki #technologia #satelity #geostrategia #telekomunikacja

Czy wy kurwa jesteście…

Czy wy kurwa jesteście normalni?
O 10:11 dałem Panu znać, że jestem w pracy i proszę dzwonić po 17, a tu się takie coś odpierdala. Tam gdzie dzwonili po 7 razy to miałem nawet wibracje wyłączone, bo bym pierdolca dostał.
@play_polska

#play #wtf #telekomunikacja #januszebiznesu

Chiny ostrzegły Indie, aby nie blokowały Huawei. „Będą konsekwencje”

psav zdjęcie główneW Indiach mają się w ciągu najbliższych kilku miesięcy rozpocząć próby związane z instalacją nowej generacji sieci komórkowych 5G, ale władze kraju nie podjęły jeszcze decyzji, czy do udziału w projektach zaproszony zostanie Huawei – przekazał indyjski minister telekomunikacji Ravi Shankar Prasad.
Chiński koncern, który jest największym wytwórcą sprzętu do sieci 5G na świecie, znalazł się w centrum geopolitycznego sporu pomiędzy Chinami a administracją prezydenta USA Donalda Trumpa. Ministerstwo handlu USA nałożyło niedawno na Huawei restrykcje, uzasadniając to obawami o bezpieczeństwo narodowe.
Waszyngton naciska również na sojuszników na świecie, aby nie korzystali z urządzeń chińskiej firmy, twierdząc, że może ona ten sprzęt wykorzystać do prowadzenia działalności szpiegowskiej na rzecz Pekinu. Huawei zaprzecza.
Według dwóch źródeł Reutera 10 lipca chińskie MSZ wezwało ambasadora Indii w Pekinie Vikrama Misriego w związku z kampanią USA na rzecz odcięcia Huawei od budowy sieci 5G na świecie. Podczas spotkania chińscy urzędnicy oświadczyli, że jeśli Delhi ulegnie naciskom Waszyngtonu i zablokuje Huawei, Pekin może nałożyć „sankcje zwrotne” na indyjskie firmy działające w ChRL – powiedziało jedno ze źródeł.
Na prośbę o komentarz w tej sprawie chińskie MSZ wyraziło nadzieję, że Delhi podejmie niezależną decyzję dotyczącą przetargów na sieci 5G. „Huawei od dawna prowadzi operacje w Indiach i, co jasne dla wszystkich, przyczynił się do rozwoju indyjskiego społeczeństwa i gospodarki” – napisała w oświadczeniu rzeczniczka resortu Hua Chunying.
„W sprawie uczestnictwa chińskich przedsiębiorstw w budowie 5G w Indiach mamy nadzieję, że strona indyjska podejmie niezależną i obiektywną decyzję, i stworzy uczciwe i niedyskryminujące środowisko komercyjne dla inwestycji i operacji chińskich firm, aby uzyskać obustronną korzyść” – dodała.
Indyjskie MSZ nie odpowiedziało na prośbę o komentarz.
Na materiał Reutera ostro zareagował natomiast republikański członek Kongresu USA ze stanu Indiana Jim Banks. „Chiny szantażują teraz Indie, aby używały #Huawei w swojej infrastrukturze 5G – nie znają granic!” – napisał na Twitterze, dodając, że Komunistyczna Partia Chin „siłą zmusza kraje, aby wystawiały się na inwigilację i szpiegostwo”.
Reuters ocenia, że ewentualny konflikt o Huawei mógłby ożywić szersze napięcia w relacjach pomiędzy Chinami a Indiami, mimo wysiłków władz obu krajów na najwyższym szczeblu, by zapobiec eskalacji trwających od dawna sporów terytorialnych. W październiku premier Indii Narendra Modi ma podjąć prezydenta Chin Xi Jinpinga w indyjskim mieście Waranasi.
Choć w Indiach pojawiają się głosy ostrzegające przed dopuszczeniem Huawei do budowy sieci 5G, komitet złożony z przedstawicieli wydziałów telekomunikacyjnych, informatycznych i służb wywiadowczych nie znalazł dowodów na stosowanie przez chiński koncern „backdoorów” w Indiach – podał Reuters, powołując się na pierwsze źródło oraz innego, również zastrzegającego anonimowość urzędnika z branży telekomunikacyjnej.
Ministerstwo spraw wewnętrznych, które odpowiada za bezpieczeństwo infrastruktury, nie wydało żadnej dyrektywy ograniczającej udział Huawei – powiedział ten urzędnik. „Nie możemy odrzucić ich tylko dlatego, że są Chińczykami” – dodał.
Minister Prasad powiedział parlamentowi, że otrzymano sześć zgłoszeń od firm w sprawie prób związanych z 5G, w tym od Huawei. Nie wymienił pozostałych firm, ale według komentatorów przetargami mogą być zainteresowane również m.in. szwedzki Ericsson, fińska Nokia i koreański Samsung.
>>> Czytaj też: Wojna walutowa, brexit, Zatoka Perska. Czy polska gospodarka ma się czego obawiać?

Co dalej z 5G? Zmiany w megaustawie mają nas uspokoić?

psav zdjęcie głównePrzepisy sprzyjające rozbudowie infrastruktury telekomunikacyjnej przyjął w piątek Senat – ale z poprawkami. Teraz zmiany wprowadzone przez izbę wyższą trafią pod obrady Sejmu. Chodzi o tzw. megaustawę przygotowaną w Ministerstwie Cyfryzacji. Jej celem jest usunięcie przeszkód w budowie sieci telekomunikacyjnych. Dotyczy to rozbudowy obecnej infrastruktury, ale też inwestycji czekającej telekomy: wprowadzenia rozwiązań piątej generacji (5G). Ustawa m.in. obniża maksymalne opłaty za zajęcie pasa drogowego w związku z pracami przy sieci i ułatwia korzystanie z istniejącej infrastruktury technicznej na cele telekomunikacyjne. Otwiera też drogę do zwiększenia norm poziomu pól elektromagnetycznych (PEM). Dziś są one sto razy mniejsze niż w większości państw UE i są jedną z największych bolączek operatorów.
Senackie poprawki są też dobrą wiadomością dla nadawców telewizyjnych, którzy mają stacje naziemne na multipleksach 1-3. Telewizja Polska, Polsat, TVN i Discovery, ZPR, TV Puls, TV Trwam, Kino Polska oraz ATM Grupa będą mogły liczyć na wyższe rekompensaty kosztów przeniesienia emisji kanałów na niższe częstotliwości. Megaustawa przewiduje, że nadawcy telewizyjni odzyskają poniesione nakłady w formie obniżenia opłat za rezerwację częstotliwości, jakie muszą wnosić do Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W wersji przyjętej przez Sejm górny próg opustu był jednak ustalony na poziomie 50 proc. opłaty rezerwacyjnej. Po senackiej poprawce będzie to już 80 proc. Ile dokładnie telewizje dostaną, będzie zależało od analizy kosztów migracji – to też nowy zapis. Taką analizę ma przeprowadzić resort cyfryzacji.
Decyzja o przeniesieniu telewizji z pasma 700 MHz zapadła na poziomie Unii Europejskiej, aby na zwolnionych częstotliwościach mogła powstać sieć 5G. I to jej dotyczy drugi blok poprawek. W Senacie wykreślono z mega ustawy wszystkie przepisy odnoszące się wyłącznie do sieci piątej generacji, a niemające wpływu na rozbudowę łączności w obecnym standardzie 4G. Chodzi o „punkty dostępu bezprzewodowego o bliskim zasięgu”. Są to urządzenia zapewniające dostęp do sieci, działające na częstotliwościach 26 GHz, przeznaczonych właśnie dla 5G. Dotyczące ich przepisy są implementacją dyrektywy unijnej, której nie trzeba jednak wdrażać już teraz, bo instalacja tych urządzeń nastąpi najwcześniej w 2021 r.
Dlatego Ministerstwo Cyfryzacji nie sprzeciwiało się. – Ta poprawka wyłączy z materii ustawy wszelkie kwestie mogące być kojarzone z siecią 5G – argumentował zgłaszający zmiany senator Arkadiusz Grabowski, wiceprzewodniczący Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. – Pozwoli to także na przeprowadzenie szerokiej akcji informacyjnej na temat rzeczywistego znaczenia i wpływu sieci 5G, w celu przekazania społeczeństwu prawdziwych i potwierdzonych naukowo informacji o nowej technologii – podkreślił. Wiele miejsca w senackiej dyskusji o megaustawie zajęła bowiem kwestia ewentualnego negatywnego wpływu sieci piątej generacji na zdrowie. Nie ma na to wprawdzie dotychczas potwierdzenia naukowego, ale pomysł zwiększenia norm PEM zaognia nastroje społeczne.
Bezpieczeństwo 5G ma też aspekt strategiczny. W UE trwa dyskusja nad tym, jak wybierać dostawców infrastruktury nowej sieci, by była ona jak najbardziej odporna na cyberataki – i czy wobec tego należy współpracować z chińską firmą Huawei, podejrzewaną przez rząd USA o współpracę z tamtejszym wywiadem. Polski rząd swoją opinię w tej sprawie przekazał Komisji Europejskiej w lipcu. – Zaproponowaliśmy kilka rozwiązań, które mogą zmitygować ryzyka związane z bezpieczeństwem sieci – mówiła w Senacie wiceminister cyfryzacji Wanda Buk. Przede wszystkim jest to nałożenie na operatorów limitów, by nie kupowali za dużo od jednego dostawcy, lecz mieli urządzenia z różnych źródeł. Kolejne postulaty to unijny system certyfikacji urządzeń i dotyczące cyberbezpieczeństwa nowe obowiązki organizacyjne dla telekomów.
Megaustawa wróci teraz do Sejmu. Nawet bez przepisów ściśle związanych z 5G ułatwi jej wdrażanie.
Na polskim rynku pojawił się już pierwszy smartfon (Huawei) działający w sieci piątej generacji – od piątku oferuje go Play. Na razie 5G można na nim wypróbować tylko w kilku miastach – m.in. w Warszawie, gdzie trwają testy. Prowadzą je T-Mobile i Play, a niedługo wznowi Orange, który jako pierwszy zaczął próby 5G w ub.r. Według prognoz firmy Canalys w br. do sprzedaży trafi 13 mln smartfonów z modułem 5G. Do 2023 r. będzie ich niemal 2 mld. ©℗
Nowa generacja wchodzi przebojem
O kampanii dezinformacyjnej dotyczącej 5G oraz o tym, czy należy się bać nowej sieci – we wtorkowym wydaniu DGP wywiad z wiceminister cyfryzacji Wandą Buk.>>> Czytaj też: Handel danymi, czyli permanentna inwigilacja. Zobacz, co wiedzą o tobie firmy

Handel danymi, czyli permanentna inwigilacja. Zobacz, co wiedzą o tobie firmy

psav zdjęcie główneRozpoznawanie trendów i wzorców w nawykach konsumentów to dla biznesu bardzo cenna informacja i część globalnego rynku danych. JPMorgan Chase & Co. szacuje, że w przyszłym roku rynek ten może osiągnąć wartość ponad 200 mld dolarów. Mimo to nie ma gwarancji, że wszystkie zdobyte informacje w prosty sposób przełożą się na sukces biznesowy.  „Nie ma dużych funduszy hedgingowych ani zarządzających aktywami, które nie realizowałyby inicjatyw dotyczących danych lub nie wykorzystywały w jakiś sposób danych alternatywnych” – mówi Michael Marrale, dyrektor generalny M Science, firmy, która dostarcza dane i analizy funduszom hedgingowym.>>> Czytaj też: Hordyński: 5G z punktu widzenia społecznego i użytkowego to rewolucja [STUDIO DGP]Oto niektóre źródła i dane, które są gromadzone:WiFi i urządzenia BluetoothFundusze hedgingowe są szczególnie zainteresowane śledzeniem urządzeń łączących się z internetem, a WiFi i Bluetooth są do tego doskonałymi narzędziami.Przechwytując sygnały, które emitują różne urządzenia, można pokazać „kiedy i gdzie pojawiają się nowe rzeczy na świecie” – twierdzi Hugh O’Connor, dyrektor ds. pozyskiwania danych w Eagle Alpha, który gromadzi alternatywne dane dla branży finansowej. Firmy mogą śledzić np. liczbę urządzeń Roku, służących do strumieniowego przesyłania wideo lub opaski monitorujące aktywność Fitbit. Mogą monitorować długość czasu korzystania z tych urządzeń oraz ich przybliżone lokalizacje. Podobnie jest w przypadku samochód Tesla Model 3. Jeżeli kierowca korzysta z multimediów obsługujących Bluetooth, dostawca danych może przechwytywać informacje (np. lokalizację) podczas jazdy. „Ze strony największych światowych firm zarządzających aktywami popyt na tego typu dane jest ogromny” – uważa Marrale. Śledzenie lokalizacjiDane pobrane z telefonu komórkowego mogą ujawnić w czasie rzeczywistym liczbę osób, które mają przy sobie urządzenia w określonym miejscu. To może pokazać, ilu użytkowników odwiedza konkretny sklep, supermarket czy fast food. Firmy mogą również monitorować pobieranie aplikacji, mierzyć ich popularność oraz to gdzie i kiedy są wykorzystywane do dokonywania zakupów.Web Scraping, czyli pozyskiwanie danych z internetuFundusze hedgingowe tworzą specjalne, wewnętrzne jednostki, aby przeczesać największy magazyn danych, jakim jest internet. Przeglądają witryny, by tworzyć na zamówienie zbiory danych publicznych. Przykładowo, niektóre obejmują trendy cenowe dotyczące lotów linii lotniczych lub hoteli, inne dotyczą zapasów produktów oferowanych na stronie internetowej Groupon lub sprzedaży wysyłkowej towarów na stronie Amazon.com. Analiza nastrojów w serwisach społecznościowychJak często ludzie tweetują na temat najnowszego iPhone’a firmy Apple? Czy najnowszy model sneakersów Nike jest hitem wśród nastolatków? Firmy zaczęły śledzić słowa kluczowe lub wyrażenia pojawiające się we wpisach na portalach społecznościowych, w tym na Facebooku i Instagramie, by ocenić, co myślą konsumenci. Informacje te mogą być mapowane do różnych firm, dostarczając wskazówek na temat popularności produktu lub usługi. Dane karty kredytowejDane o transakcjach zawieranych przy użyciu kart kredytowych są na rynku wykorzystywane od lat. Biorąc pod uwagę potencjał i typ danych są one najbardziej cenione. Firmy mogą śledzić na przykład to, jakimi kwotami konsumenci obciążają swoje karty kredytowe, mogą monitorować paragony wysyłane mailem czy sprawdzać, które witryny akceptują usługi płatności online. Taki zestaw danych może sporo kosztować. „Cena za dostęp do danych z kart kredytowych może wahać się od 150 tys. dol. do ponad 1 mln dol. rocznie, w zależności od różnych cech, takich jak poziom szczegółowości” – mówi Daniel Goldberg, założyciel Alternative Data Analytics. >>> Czytaj też: Cała prawda o aplikacji FaceApp. „Nie każdy rosyjski informatyk jest kumplem Putina” [WYWIAD]Dane dotyczące zatrudnieniaFirmy mogą też zbierać informacje o publikowanych ofertach pracy, zmianach w wynagrodzeniach i ocenach wystawianych firmom w sieci przez pracowników. W tym celu mogą przeczesać strony internetowe takie jak Glassdoor, lub przekopać się przez dostępne dane urzędu podatkowego.Z takich źródeł można pozyskać wiele ważnych informacji. Jeśli na przykład gigant technologiczny nagle zacznie poszukiwać specjalistów z branży opieki zdrowotnej, może to oznaczać, że pracuje nad nowym produktem lub usługą z dziedziny zdrowia. Natomiast masowe usuwanie ofert pracy ze strony internetowej firmy może być sygnałem, że firma ma problemy.

Orange branduje smartfony marki Huawei, zakupione na wolnym rynku?

Orange wysyła na telefony Huawei własną wersję oprogramowania. Problem w tym, że również na telefony nie kupione u siebie. Oficjalnym kanałem dystrybucji aktualizacji, do użytkowników smartfonów marki Huawei docierają aktualizacje systemu Android, przygotowane przez operatora telekomunikacyjnego…