Niemiecki wywiad ostrzega przed Huawei. „Nie dopuśćmy ich do budowy 5G”

psav zdjęcie główneSieć 5G jest „krytycznie ważną infrastrukturą przyszłości” – powiedział we wtorek szef BND Bruno Kahl podczas posiedzenia Gremium Kontrolnego Parlamentu (PKGr), organu Bundestagu odpowiedzialnego za nadzór nad działaniami tajnych służb.
Przypomniał, że w Chinach firmy są zmuszane do ścisłej współpracy z rządem i w związku z tym nie można ich obdarzać koniecznym przy realizacji projektów 5G zaufaniem. Przedsiębiorstwa takie jak Huawei powinny być zatem wykluczone rozbudowy sieci – podkreślił.
Niemiecki rząd nie chce jednak z góry wykluczać chińskich firm i stawia na procedury zabezpieczające. Federalna Agencja ds. Sieci Przesyłowych (Bundesnetzagentur) i Federalny Urząd Bezpieczeństwa Teleinformatycznego (BSI) opracowały katalog wymagań wobec operatorów sieci telekomunikacyjnych. Wdrażany jest też system certyfikowania sprzętu używanego w newralgicznych punktach sieci.
Przed Chińczykami ostrzega tymczasem nie tylko BND, ale też niemiecki kontrwywiad, Urząd Ochrony Konstytucji (BfV). Podczas wtorkowego posiedzenia PKGr szef BfV Thomas Haldenwang poinformował, że liczba chińskich cyberataków w Niemczech wciąż rośnie. Podczas gdy wcześniej hakerzy z Państwa Środka interesowali się innowacyjnymi technologiami, to teraz próbują również wykradać informacje dotyczące polityki zagranicznej i gospodarczej rządu.
>>> Czytaj też: Google więcej wydaje niż zarabia. Inwestorzy nie wiedzą, na co idą pieniądze

Powstanie spółka Polskie 5G. Podpisano porozumienie

psav zdjęcie główneOprócz szefa PFR, porozumienie podpisał minister cyfryzacji Marek Zagórki oraz przedstawiciele firm telekomunikacyjnych takich jak: Exatel, Orange Polska, TMobile Polska, Play Polska oraz Plus Polska.
Sieć 5G (sieć telekomunikacyjna piątej generacji) to nowy, intensywnie rozwijany standard telekomunikacyjny. Ma umożliwić pięćdziesięcio – a nawet stukrotne zwiększenie prędkości transmisji w porównaniu do obecnych sieci 4G. Taka technologia ma przyspieszyć m.in. rozwój internetu rzeczy (Internet of Things – IoT), usług telemedycyny, autonomicznych pojazdów czy inteligentnych miast.Komisja Europejska chce, by kraje członkowskie posiadały szerokie pokrycie siecią technologii 5G do 2025 roku. Według wskazań Komisji, do 2020 roku sieć 5G ma być dostępna na zasadach komercyjnych w przypadku co najmniej jednego dużego miasta w każdym kraju członkowskim.>>> Czytaj też: Gen. Włodzimierz Nowak: Bezpieczna sieć 5G podstawą rewolucji cyfrowej [WYWIAD]

UOKiK wszczął postępowanie wobec spółki Telestrada

psav zdjęcie główneJak podkreślił Prezes UOKiK Marek Niechciał, do Urzędu trafiły liczne skargi na firmę telekomunikacyjną, która mogła nieuczciwie pozyskiwać nowych klientów, podszywając się pod ich dotychczasowego operatora. „Dotyczyły spółki Telestrada z Warszawy. Jej przedstawiciele najczęściej najpierw dzwonili do konsumentów z ofertą, a potem odwiedzali ich w domach z dokumentami do podpisu” – powiedział Niechciał, cytowany w komunikacie UOKiK.
W ocenie Urzędu przedstawiciele Telestrady mogli wprowadzać konsumentów w błąd, że reprezentują ich dotychczasowego operatora. Skarżący twierdzą też, że nie dostawali podpisanych dokumentów – zaznaczył UOKiK. Urząd wszczął postępowanie i postawił firmie dwa zarzuty.
Pierwszy dotyczy wprowadzania konsumentów w błąd, ponieważ ze skarg wynika, iż przedstawiciele Telestrady sugerują, że oferta dotyczy zmiany warunków umowy z dotychczasowym operatorem, podczas gdy chodzi o zawarcie umowy z nową firmą – Telestradą.
Drugi zarzut dotyczy niewydawanie konsumentom dokumentów: umów i załączników do nich. „W efekcie takich działań Telestrady konsumenci dopiero po otrzymaniu faktury za nowe usługi mogli się dowiedzieć, że zawarli umowę z tą firmą. Tymczasem zgodnie z prawem przed jej podpisaniem powinni dostać pełne, jednoznaczne i rzetelne informacje o ofercie i przedsiębiorcy, który ją proponuje. Tylko w takim przypadku mieliby szansę podjąć świadomą decyzję, czy związać się umową” – podkreślił Niechciał.
UOKiK zaznaczył, że jeśli zarzuty się potwierdzą, Telestradzie grozi kara do 10 proc. obrotów za każdą nieuczciwą praktykę rynkową. Urząd przypomniał, że w przeszłości karał już firmy telekomunikacyjne za podszywanie się pod dotychczasowego operatora.>>> Czytaj też: Wysokość stypendiów będzie zależała od kierunku studiów

Haitong Bank: Wpływy z najbliższej aukcji 5G w Polsce moga wynieść ok. 2 mld zł

psav zdjęcie główneZdaniem analityków Haitong Banku, w pierwszej kolejności na 5G zyskają przede wszystkim producenci sprzętu sieciowego i smartfonów. „Nadchodząca aukcja pasma 3,5GHz jest oczekiwana przez telekomy, ponieważ zwiększy pojemność sieci. Natomiast problemem jest fakt dużego rozdrobnienia tego pasma mającego obecnie wiele regionalnych czy nawet lokalnych rezerwacji, które będą sukcesywnie wygasać jeszcze przez kilka lat. Ta ułomność pasma 3,5GHz, powinna wpłynąć na oczekiwania cenowe telekomów, które nie powinny być wygórowane. Haitong Bank spodziewa się łącznych wpływów z tej aukcji na poziomie 2 mld zł. To około dwa razy więcej niż obecnie oczekuje UKE. Nie spodziewamy się wielkiego zainteresowania ze strony operatorów pasmem 26GHz. Oczekujemy, że łączna cena za nie wyniesie około 100 mln zł, czyli 25 mln zł na operatora” – powiedział szef Działu Analiz w Haitong Banku Konrad Księżopolski, cytowany w komunikacie. Korzyści z wprowadzenia technologii 5G widać obecnie głównie w powiększonej pojemności pasma i znacznie większej prędkości transferu danych, wskazano. „Natomiast zdaniem Konrada Księżopolskiego cały czas nierozwiązana kwestia dopuszczalnego poziomu pola elektromagnetycznego (PEM), niescalone pasmo 3,4-3,8 GHz, konieczność współpracy z Rosją przy paśmie 700MHz – wszystko to oznacza, że pełne wprowadzenie technologii 5G w Polsce jest jeszcze daleko przed nami. Dodatkowo słaba dostępność czy wręcz brak produktów przeznaczonych dla 5G, takich jak autonomiczne samochody, inteligentne miasta, tele-medycyna, AR/VR czy Internet Rzeczy oznaczają, że potencjał monetyzacyjny 5G jest obecnie mocno ograniczony. Planowane przez rząd podniesienie PEM do poziomów europejskich natychmiast zwiększy przepustowość obecnej sieci mobilnej. Rząd rozważa także hurtowego operatora dla pasma 700 MHz, co może znacząco ograniczyć koszty rozbudowy sieci w przyszłości. Te obie propozycje są pozytywne dla telekomów” – czytamy dalej w komunikacie. Wielka zaleta technologii 5G to szybki transfer danych i niskie opóźnienia sieci, co jest kluczowe dla takich branż, jak Internet Rzeczy, tele-medycyna czy autonomiczne samochody. Wciąż jednak znajdują się one na wczesnym etapie rozwoju na świecie, tym bardziej w Polsce. Dla naszego kraju 5G to wciąż „technologia jutra”. Autonomiczne samochody wydają się jednym z najważniejszych rynków masowych dla technologii 5G. Zdaniem Konrada Księżopolskiego rozwój samochodów elektrycznych może być dobrą wskazówką adaptacji nowych trendów technologicznych przez społeczeństwo, firmy oraz rządy. Jednak budowa infrastruktury dla samochodów elektrycznych wymaga współpracy i zainteresowania wszystkich stron. Z ograniczonym rynkiem dla technologii 5G pierwszymi wygranymi na wprowadzaniu technologii piątej generacji mogą być przede wszystkim producenci sprzętu sieciowego i smartfonów, a nie operatorzy telekomunikacyjni, podano również.  „Uważamy, że wynik aukcji 5G nie powtórzy sukcesu 4G. Ta druga technologia była prawdziwą odpowiedzią i rozwiązaniem dla szybko rosnącej konsumpcji danych mobilnych w Polsce. Wynika to z dynamicznego rozwoju internetu i portali społecznościowych, streamingu wideo oraz rozwoju smartfonów czy tabletów. 4G podniosła prędkość mobilnego Internetu z 1-2 Mb/s do 30-40 Mb/s. 5G powinna ją dodatkowo zwiększyć do przynajmniej 500 Mb/s, ale w istocie będzie to wartość bliżej 1 Gb/s. Czy w widoczny sposób zwiększy to wygodę klientów? Niespecjalnie. Przy dzisiejszej możliwości kompresji plików 4G jest wystarczająco szybkie dla przeważającej większości użytkowników” – podsumował Księżopolski. >>> Czytaj też: Jak sprawić, by polskie firmy skorzystały na transformacji energetycznej?

#orange #telekomunikacja…

#orange #telekomunikacja #telefony #kiedystobylo taki można powiedzieć zabytek który nadal działa (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

Banki w poszukiwaniu straconych polis. Co jest przyszłością bancassurance?

Sprzedaż ubezpieczeń w bankach spada. W 2018 r. składki ubezpieczeniowe pozyskane w ten sposób wyniosły 7,6 mld zł, aż 25 proc. mniej niż rok wcześniej. Rynek szuka nowych rozwiązań. Sprzedaż polis przez aplikacje mobilne i oferowanie ubezpieczeń niezwiązanych z ofertą bankową to przyszłość bancassurance.

Hashtag to za mało. Influencerzy muszą wziąć odpowiedzialność za swój przekaz

psav zdjęcie główneKilka miesięcy temu Fie Laursen, duńska influencerka i gwiazda reality show promująca się na Instagramie (obserwuje ją prawie 330 tys. osób), opublikowała list pożegnalny. Brat kobiety potwierdził później, że jego siostra próbowała odebrać sobie życie. Pomoc przyszła jednak w odpowiednim czasie. Mimo to post sygnalizujący, że Laursen zamierza popełnić samobójstwo, wisiał na Instagramie przez dwa dni – w tym czasie zdobył 30 tys. „polubień” i został skomentowany ponad 8 tys. razy.
Po tym zdarzeniu w Danii rozgorzała dyskusja na temat konieczności wprowadzenia obostrzeń dla influencerów, porównywalnych do tych, jakie od dawna obowiązują „stare” media. Rząd znalazł się pod presją, aby podjąć stanowcze działania. Duńska minister ds. dzieci i edukacji Pernille Rosenkrantz-Theil zaproponowała, aby influencerzy, którzy mają duże grono followersów, mieli takie same obowiązki w odniesieniu do publikowanych przez siebie treści jak tradycyjni redaktorzy. Musieliby zatem np. starannie weryfikować swoje treści pod kątem rzetelności i zamieszczać sprostowania, gdyby okazały się one nieprawdziwe. Mówiąc inaczej, gwiazdy social mediów podlegałyby odpowiedzialności redakcyjnej analogicznej do tej, którą ponoszą wydawcy prasowi czy telewizyjni.
Jak wyjaśnia nam Bartosz Tomaszewski, specjalista prawa własności intelektualnej i danych osobowych oraz partner w Crido Legal, duńskie prawo, podobnie jak przepisy w niektórych innych krajach, nakazuje mediom szczególną ostrożność w pisaniu o samobójstwie. Stoi za tym obawa, że znana osoba, która targnęła się na swoje życie, znajdzie naśladowców (są to tzw. copycat suicides, w Polsce znane jako „efekt Wertera”). – W dzisiejszym świecie influencerzy rzeczywiście zyskują coraz większą popularność i część z nich można spokojnie nazwać mianem dziennikarzy XXI w., gdyż ich przekazy trafiają do setek tysięcy odbiorców. Problem w tym, że użytkownicy social mediów często bezkrytycznie przyjmują wszystko, co influencerzy im komunikują – podkreśla Bartosz Tomaszewski z Crido Legal. Według tegorocznego badania globalnej agencji PR-owej Edelman 63 proc. konsumentów bardziej ufa treściom zamieszczanym przez influencerów niż tradycyjnym formom reklamy.>>> Treść całego artykułu można znaleźć w
weekendowym wydaniu Magazynu DGP i na EDGP